Jesteś tutaj
Strona główna > IV liga > Klątwa beniaminków trwa

Klątwa beniaminków trwa

Niestety spełniły się nasze najczarniejsze sny, bowiem liderująca Unia Turza uległa ostatniej w tabeli Unii Racibórz 3:4 przegrywając w tym sezonie trzeci mecz z beniaminkiem IV ligi. Żartobliwie można dodać, że na szczęście był to ostatni taki mecz w tej rundzie, bo więcej beniaminków w naszej grupie już nie ma. Spotkanie miało bardzo ciekawy przebieg, turzanie przegrywali już 0:3, by w przeciągu 10 minut odrobić straty, jednak decydujący cios zadali gospodarze i to oni mogli się cieszyć z trzeciego w tym sezonie zwycięstwa. Przed meczem trener Marek Hanzel zaskoczył nieco składem, w bramce Marcina Musioła zastąpił Mateusz Tomala, miejsce w pierwszej jedenastce stracił po nieobecności sprzed tygodnia Paweł Staniczek, a na prawym wahadle po raz pierwszy w tym sezonie od pierwszych minut zagrał Bartosz Łyczko. Gra naszego zespołu od początku nie mogła imponować, nie potrafiliśmy dostarczyć piłek na skrzydła, stąd też w pierwszej połowie było bardzo mało dośrodkowań, a w środkowej strefie było zbyt dużo niedokładności, by z tych rejonów poważnie zagrozić bramce 15-letniego Daniela Szyry. W 11 min. mieliśmy swoją szansę na objęcie prowadzenia po stałym fragmencie gry, bowiem po centrze Patryka Dudzińskiego z kornera obrońcy gospodarzy nie upilnowali Piotra Glenca, ale nasz kapitan strzelił minimalnie nad poprzeczką. W 23 min. po akcji Mateusza Danieluka na uderzenie z dystansu zdecydował się Kamil Tront, ale trafił w poprzeczkę. Gospodarze nie atakowali zbyt często, ale w 40 min. Fabian Kaczor znalazł w polu karnym Kamila Szlufarskiego, a że nasi obrońcy zostawili mu sporo miejsca, to ze spokojem trafił do siatki z 10 metrów. W przerwie trener Hanzel dokonał dwóch zmian, na boisku pojawili się Kamil Kucharski i Paweł Staniczek, ale zanim tak naprawdę dotknęli piłki, to już przegrywaliśmy 0:2, bowiem Tomala sfaulował w polu karnym Dawida Migusa, a pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Marcin Ośliźlok. Turzanie odpowiedzieli minimalnie niecelnym uderzeniem z półobrotu Kucharskiego i kolejnymi zmianami, a te wkrótce okazały się bardzo trafne. Ale zanim do głosu doszli podopieczni trenera Hanzela, to straciliśmy trzecią bramkę. Najpierw Tomala sparował na rzut rożny mocny strzał Ośliźloka, ale w następnej akcji nie potrafiliśmy wybić piłki sprzed własnego pola karnego, co skrzętnie wykorzystał Szlufarski, który z bliska trafił między nogami Tomali do siatki. O dziwo, ten wydawało się nokaut, podziałał na naszych zawodników mobilizująco. W 66 min. swoją firmową akcję przeprowadziła dwójka Woś – Kucharski, ten pierwszy po raz trzeci w tym sezonie posłał dokładną centrę wprost na głowę „Kuchara”, a ten nie zwykł marnować takich sytuacji i zrobiło się 1:3. Turzanie poszli za ciosem i dwie minuty później centymetrów zabrakło Kucharskiemu by po raz drugi trafić do siatki tym razem po dośrodkowaniu Michała Mazura. W 71 min. Kamil miał trzecią szansę, ładnie uwolnił się spod opieki obrońcy, ale z 16 metrów trafił w słupek, na szczęście czujność zachował Michał Rycka i głową wpakował futbolówkę do siatki. W 73 min. znakomitą okazję na wyrównanie zmarnował Wojciech Orzeł, który po centrze Dawida Pawlusińskiego z rzutu wolnego z 3 metrów głową trafił wprost w dobrze ustawionego Szyrę. To co nie udało się „Orziemu” zrobił trzy minuty później Glenc, który w podobnej sytuacji „przestrzelił” młodego golkipera raciborzan. W 79 min. dający świetną zmianę Pawlusiński mógł już chyba definitywnie rozstrzygnąć losy meczu, ale najpierw został zablokowany, a dobitkę w „krótki” róg wyłapał Szyra. Turzanie atakowali i raz po raz kotłowało się pod bramką raciborskiej Unii, ale ofiarnie grający podopieczni grającego trenera Dawida Plizgi blokowali większość naszych strzałów, a w 87 min. przeprowadzili szybką kontrę po której Ośliźlok mocnym strzałem po rękach Tomali znów wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Niestety w tej sytuacji dążący do wygranej turzanie zupełnie zapomnieli o obronie i napastnik gospodarzy miał ułatwione zadanie. Do końca spotkania pomimo starań naszych graczy nie udało się po raz kolejny wyrównać i sensacja stała się faktem. Niestety turzanie podobnie jak przed tygodniem na własne życzenie stracili jeden punkt, który pozwoliłby utrzymać im pozycję lidera. Mamy nadzieję, że to chwilowy kryzys, choć martwić musi fakt, że w dwóch meczach unici stracili aż siedem bramek, czyli dokładnie tyle samo co … w 10 poprzednich. Mecz po raz kolejny pokazał, że mamy naprawdę silną ławkę rezerwowych, ale niestety gramy w „tyłach” mało odpowiedzialnie i tak jak to miało miejsce z Tychami czy dzisiaj, tracimy przez to bardzo cenne punkty. Za tydzień czeka nas pojedynek z rezerwami Podbeskidzia Bielsko-Biała wśród których z pewnością zobaczymy króla strzelców naszej grupy Lionela Etoundi Abate.

UNIA RACIBÓRZ SP. Z O.O. – KS UNIA TURZA 4:3 (1:0)

1 – 0  Kamil Szlufarski 40 min.
2 – 0  Marcin Ośliźlok 48 min. (rzut karny)
3 – 0  Kamil Szlufarski 62 min.
3 – 1  Kamil Kucharski 66 min. (głową) asysta Arkadiusz Woś
3 – 2  Michał Rycka 71 min.
3 – 3  Piotr Glenc 76 min. (głową) asysta Dawid Pawlusiński
4 – 3  Marcin Ośliźlok 87 min.

Sędziowali: Adam Jakubczyk (główny), Tomasz Protasiuk, Patryk Skawiński (asystenci). Widzów: 150. Czerwona kartka: Piotr Glenc (90+3 min.). Żółte kartki: Fabian Kaczor – Piotr Glenc (2), Wojciech Orzeł, Kamil Kucharski

UNIA RACIBÓRZ SP. Z O.O.: Daniel Szyra – Miłosz Piotrowski, Kamil Duda, Dawid Plizga, Paweł Stępiński – Fabian Kaczor (88. Bartosz Kunat), Adrian Kuczera, Paweł Witt, Kamil Szlufarski (82. Gabriel Szotek), Dawid Migus (90. Vasta Vahin) – Marcin Ośliźlok. Pozostali rezerwowi: Maksymilian Musioł, Jan Stolarski, Bartosz Łagosz. Trener: Dawid Plizga
KS UNIA TURZA: Mateusz Tomala – Piotr Glenc, Wojciech Orzeł (80. Aleksander Barteczko), Szymon Jary – Bartosz Łyczko (59. Arkadiusz Woś), Kamil Tront (46. Paweł Staniczek), Patryk Witkowski, Michał Mazur – Mariusz Wanglorz (46. Kamil Kucharski), Patryk Dudziński (59. Dawid Pawlusiński), Mateusz Danieluk (69. Michał Rycka). Pozostali rezerwowi: Marcin Musioł. Trener: Marek Hanzel

One thought on “Klątwa beniaminków trwa

  1. i co tu komentować wszystko już zostało napisane w relacji z meczu czyli;- beniaminki nas leją – w dwóch meczach tracimy 7 bramek – radosna twórczość w obronie !!! No to pytanie od czego jest trener ? kiedyś słyszałem takie stwierdzenie jak meczu nie można wygrać to trzeba go zremisować ale okazuje się że nie w Turzy Śl !!! tu sie gra bezkompromisowo ale w ten sposób uciekły dwa punkty !!!ale niech tam …….to tylko piłka ….

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Top