Jesteś tutaj
Strona główna > IV liga > Horror z happy endem

Horror z happy endem

Po niezwykle zaciętym i trzymającym w napięciu do ostatniego gwizdka arbitra meczu Unia Turza odniosła dzisiaj szóste z rzędu zwycięstwo pokonując na wyjeździe ROW Rybnik 2:1. Dzięki tej wygranej i porażce Czechowic-Dziedzic w Ornontowicach unici usadowili się na czele ligowej tabeli naszej grupy IV ligi. Turzanie osłabieni brakiem kontuzjowanych Kamila Kucharskiego i Kamila Tronta oraz przebywającego na MŚ w piłce 6-osobowej Patryka Dudzińskiego natrafili na godnego rywala, bo choć rybniczanie gola zdobyli „tylko” z rzutu karnego, to przez większą część spotkania mieli optyczną przewagę i turzanie po raz pierwszy w tym sezonie przegrali w „statystykach”. Początek meczu był wyrównany z lekką przewagą unitów, którzy jako pierwsi poważnie zagrozili bramce Kamila Korczaka. W 14 min. Michał Mazur dośrodkował w pole karne, gospodarze zbyt krótko wybili piłkę, ta spadła pod nogi Mateusza Danieluka, którego mocny strzał końcami palców na rzut rożny sparował golkiper ROW-u. Spod narożnej chorągiewki zacentrował Mariusz Wanglorz, Szymon Jary niezbyt dobrze trafił w piłkę głową, ale wyszła z tego świetna asysta do swojego partnera z defensywy Wojciecha Orła, który z bliska dopełnił tylko formalności. Rybniczanie prawie natychmiast odpowiedzieli kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego Jakuba Wróbla z ok. 20 metrów, futbolówka na szczęście dla unitów ostemplowała tylko lewy słupek bramki strzeżonej przez dzisiejszego jubilata Marcina Musioła, który obchodzi swoje 30-te urodziny. Od tego momentu do głosu doszli podopieczni trenera Oleksandra Shevelyukhina, którzy coraz groźniej atakowali. W 29 min. sam przed Musiołem znalazł się Mateusz Cywka, ale strzelił jednak niecelnie. Minutę później po wrzutce Marka Krotofila piłkę sięgał Łukasz Krakowczyk, ale ostatecznie futbolówka uciekła mu poza linię końcową. W przerwie trener ROW-u zmienił bezproduktywnego Nikodema Juraszczyka na Wiktora Piejaka, który wrócił na stare śmieci z Wieczystej Kraków, choć już wiosną grał w pobliskiej Odrze Wodzisław. W 47 min. unici byli blisko podwyższenia prowadzenia, najpierw błąd popełnił bramkarz gospodarzy, do bezpańskiej piłki dopadł Danieluk, ale Korczak zrehabilitował się za wcześniejszą wpadkę i obronił strzał z ostrego kąta naszego pomocnika. W 49 min. Danieluk zbyt długo zwlekał z wybiciem piłki tuż przed naszym polem karnym, ta zblokowana trafiła pod nogi Konrada Warmińskiego, który upadł w polu karnym w starciu z Mazurem i arbiter zdecydował się pokazać na „wapno”. Decyzja ta wzbudziła protesty unitów, sędzia ukarał żółtą kartką za dyskusje Orła, a „jedenastkę” pewnie wykorzystał etatowy wykonawca tego elementu w rybnickiej drużynie Jan Janik. Turzanie chcieli od razu powrócić na prowadzenie, z dystansu uderzał Wanglorz, ale Korczak na raty poradził sobie z tym strzałem. W 60 min. bramkarza gospodarzy wyręczyli jego koledzy, którzy zdołali wybić piłkę sprzed linii bramkowej po ogromnym zamieszaniu powstałym po rzucie rożnym wykonywanym przez Patryka Witkowskiego. Rybniczanie nie chcieli być dłużni i raz po raz posyłali dośrodkowania w nasze pole karne, ale nasi defensorzy z Szymonem Jarym na czele radzili sobie doskonale. Czasem mieliśmy sporo szczęścia, ale te podobno sprzyja lepszym. W 75 min. po krótko rozegranym rzucie wolnym w środkowej strefie boiska, Wanglorz podciągnął w okolice 20 metra od bramki i kapitalnym uderzeniem lewą nogą wymiótł popularną pajęczynę z „okienka” rybnickiej bramki. Rybniczanie jeszcze wzmocnili tempo, w 81 min. głową minimalnie chybił Piejak, a w 85 min. gospodarze po raz drugi w tym meczu domagali się karnego, ale tym razem arbiter po naradzie ze swoim asystentem uznał, że faul był jednak jeszcze przed szesnastką i podyktował rzut wolny. Ukarał także naszego zawodnika żółtą kartką, a że Orzeł miał już jedną na koncie, musiał więc opuścić przedwcześnie plac gry. Rzut wolny wykonywał Krotofil, uderzył obok muru, ale Musioł był na posterunku. Gospodarze nie ustawali w dążeniu do wyrównania, ale w doliczonym czasie gry musieli sobie radzić bez Cywki, który podobnie jak Orzeł otrzymał drugie napomnienie i turzanie już dość łatwo dowieźli wygraną do końcowego gwizdka sędziego Piotr Szypuły.

KS ROW 1964 RYBNIK – KS UNIA TURZA 1:2 (0:1)

0 – 1  Wojciech Orzeł 15 min. asysta Szymon Jary
1 – 1  Jan Janik 51 min. (rzut karny)
1 – 2  Mariusz Wanglorz 75 min. asysta Wojciech Orzeł

Sędziowali: Piotr Szypuła (główny), Mateusz Nowak, Wojciech Wróbel (asystenci). Widzów: 150. Czerwone kartki: Mateusz Cywka (90+3 min.) – Wojciech Orzeł (83 min.). Żółte kartki: Mateusz Cywka (2) – Wojciech Orzeł (2), Dawid Pawlusiński

KS ROW 1964 RYBNIK: Kamil Korczak – Jacek Hadam, Szymon Balcer, Jan Janik, Maciej Kolasa – Konrad Warmiński, Marek Krotofil, Jakub Wróbel (69. Olaf Sobik), Łukasz Krakowczyk (69. Dominik Piekorz), Mateusz Cywka – Nikodem Juraszczyk (46. Wiktor Piejak). Pozostali rezerwowi: Bartosz Barczyk, Mateusz Kondziołka, Olivier Wiora, Kasjan Szewieczek. Trener: Oleksandr Shevelyukhin
KS UNIA TURZA: Marcin Musioł – Piotr Glenc, Wojciech Orzeł, Szymon Jary – Arkadiusz Woś (69. Oskar Wala), Paweł Staniczek, Patryk Witkowski, Michał Mazur – Mariusz Wanglorz (79. Bartosz Łyczko), Michał Rycka (67. Daniel Podbioł), Mateusz Danieluk (61. Dawid Pawlusiński). Pozostali rezerwowi: Mateusz Tomala, Aleksander Barteczko, Dawid Skrzyszowski. Trener: Marek Hanzel

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Top