Jesteś tutaj
Strona główna > IV liga > Podsumowanie rundy jesiennej – IV liga

Podsumowanie rundy jesiennej – IV liga

Przed trzema tygodniami zakończyła się runda jesienna sezonu 2021/2022 dla naszych czwartoligowców, więc najwyższa pora podsumować wydarzenia, które miały miejsce latem i jesienią tego roku. Przygotowania do nowego sezonu rozpoczęliśmy na początku lipca, w sztabie szkoleniowym nie nastąpiły większe zmiany, doszli już na stałe trener bramkarzy Beniamin Jastrzębowski oraz trener przygotowania motorycznego Przemysław Kuczok. Większe przemeblowania zaszły w kadrze zawodników, w której ostatecznie pojawiło się aż 9 nowych piłkarzy, a w porównaniu z wiosennymi rozgrywkami odeszło 8 graczy. W meczach sparingowych ulegliśmy 0:1, jak się później okazało liderowi III ligi LKS-owi Goczałkowice-Zdrój, w którym … debiutował Łukasz Piszczek oraz wiceliderowi I grupy IV ligi Ruchowi Radzionków 1:2, zremisowaliśmy z ligowym rywalem ROW-em Rybnik 3:3, pokonaliśmy drużyny młodzieżowe Rakowa Częstochowa 2:0 i Zagłębia Sosnowiec 5:1, a także IV-ligowy zespół z Opolszczyzny Pora-Wie Większyce 6:0. Rundę jesienną rozpoczęliśmy od szczęśliwej wygranej 3:2 z Unią Książenice, po bramce w 90 min. Michała Rycki, choć z przebiegu spotkania zasłużyliśmy na znacznie wyższe zwycięstwo. W drugim meczu straciliśmy dwa punkty tylko remisując z Czechowicami-Dziedzicami 2:2, choć już w pierwszej połowie powinniśmy sobie zapewnić kilkubramkowe prowadzenie, a ostatecznie po kontrowersyjnym rzucie karnym gospodarze zdołali w 78 min. wyrównać. W kolejnym spotkaniu ulegliśmy jednemu z faworytów do wygrania grupy, czyli rezerwom GKS-u Tychy aż 0:3, choć od 56 min. goście grali w osłabieniu po czerwonej kartce otrzymanej przez Łukasza Kopczyka. W następnej kolejce w najbardziej prestiżowym meczu ulegliśmy 1:3 w derbach Czarnym Gorzyce, po jednym ze słabszych spotkań w tej rundzie w wykonaniu podopiecznych trenera Marka Hanzela. Niestety „czarna” seria trwała dalej i w następnej kolejce przegraliśmy na własnym boisku 2:3 z Kuźnią Ustroń, nie wykorzystując rzutu karnego, strzelając bramkę samobójczą prawie z połowy boiska oraz tracąc decydującego gola w iście kuriozalnych okolicznościach w 89 minucie meczu, i po pięciu rozegranych meczach z dorobkiem zaledwie czterech punktów wylądowaliśmy na 13 miejscu w tabeli. Przedsezonowe założenia były zupełnie inne, mieliśmy się bić o czołowe lokaty, ale na razie nie wyglądało to najlepiej. Na szczęście w pozostałych do końca rundy meczach w większości potrafiliśmy przełożyć dobre statystyki na wyniki i w 10 spotkaniach zanotowaliśmy tylko jedną porażkę i remis, co dało nam awans na 3 miejsce. Ta dobra seria zaczęła się od zwycięstwa w Bielsku-Białej z rezerwami Podbeskidzia 2:1, potem przyszło najwyższe zwycięstwo tej jesieni z Orłem Łękawica 7:2, wymęczone 1:0 na ciężkim boisku z Bestwiną oraz cenna wygrana z Decorem Bełk 3:1. Potem straciliśmy dwa punkty, remisując na wyjeździe z Czańcem 1:1, marnując mnóstwo znakomitych okazji na zdobycie zwycięskiej bramki, ale za tydzień wygraliśmy ważny mecz z rezerwami Piasta Gliwice, nie bez kłopotów, na własnym boisku 2:1, co pozwoliło nam wskoczyć na najniższy stopień ligowego podium. Niestety w bezpośrednim meczu z czwartym w tabeli Drzewiarzem Jasienica straciliśmy go, bowiem w kontrowersyjnych okolicznościach ulegliśmy gospodarzom 1:2, grając od 41 min. w osłabieniu, po niesłusznej czerwonej kartce dla Macieja Gaszki, tracąc dwa gole w ostatnich 10 minutach spotkania. Końcówkę rundy Unia miała jednak znakomitą, wygrywając wysoko z ROW-em Rybnik 5:1 i Czarnymi Góral Żywiec 4:0 oraz z zawsze niewygodną Spójnią Landek 1:0. W sumie dało to wspomniane 3 miejsce w tabeli z dorobkiem 29 punktów przy stosunku bramkowym 35:22. Można powiedzieć, że drużyna zagrała na swoim poziomie, bowiem jesienią poprzedniego sezonu, co prawda w 16 meczach, ale także zgromadziliśmy 29 punktów, a wiosną 28, nawet ilość zdobytych i straconych goli jest bardzo podobna. Niestety wciąż tracimy za dużo bramek i żeby myśleć o wyższym miejscu musimy ten element poprawić. Na pewno w formacji obronnej przydałaby się większa rywalizacja, choć do indywidualnych występów trójki naszych podstawowych obrońców trudno się przyczepić, to jednak jako zespół nie wszystko wychodziło tak jak założył nasz sztab szkoleniowy. O ile o miejsce w bramce jest rywalizacja pomiędzy Marcinem Musiołem i Przemysławem Cieślą, podobnie jest w środku boiska i w ataku, to niestety w obronie i tzw. „wahadłach” panowała posucha i każda nieobecność zawodnika z pierwszego składu wywoływała ból głowy u trenera Hanzela, który często musiał zmieniać zawodnikom pozycje na boisku, choćby powierzając rolę „wahadłowego” w kilku meczach typowo ofensywnemu Pawłowi Kulczykowi. Nie oszczędzały nas też kontuzje, najdłużej pauzował z tego powodu Paweł Staniczek, ale urazy wyłączające z gry w przynajmniej jednym meczu przydarzyły się także Wojciechowi Orłowi, Szymonowi Kaliszowi, Kamilowi Trontowi czy też Aleksandrowi Barteczce. Dołączając do tego nieobecnego z powodu wypadku w pracy Kamila Kuczoka, przebywającego na kwarantannie Arkadiusza Wosia, czy też wypoczywających na początku sezonu na wakacjach Patryka Dudzińskiego i Kamila Tronta, zrobiła się spora lista zawodników z których w różnych fazach rundy jesiennej nie mógł skorzystać przy ustalaniu składu trener Hanzel. Szczególnie szkoda, że w pierwszych czterech meczach nie mógł zagrać Patryk Dudziński, który potem był motorem napędowym naszej drużyny i wraz ze Sławomirem Musiolikiem często decydował o losach poszczególnych meczów. Popularny „Dudi” co prawda w meczu ligowym nie zdobył żadnej bramki, ale za to asystował aż przy 11 trafieniach swoich kolegów i zabrakło mu tylko dwóch asyst do wyrównania rekordu Dariusza Pawlusińskiego z rundy jesiennej klasy okręgowej w sezonie 2018/2019. Nie będziemy w tym miejscu wystawiać indywidualnych ocen, bo tego nie lubią trenerzy, ale trudno nie wspomnieć o najlepszym strzelcu naszej grupy Sławku Musioliku, który w 15 meczach zdobył tyleż bramek, często będąc ojcem zwycięstwa swojej drużyny i myślę, że ksywka „Gizd”, którą koledzy z zespołu go „obdarzyli” dokładnie do niego pasuje, oczywiście w tym dobrym znaczeniu tego słowa. Kto zna śląską gwarę, to wie o co chodzi, kto nie zna, niech się domyśli, bo trudno to tak dokładnie przetłumaczyć. Nasi seniorzy potwierdzili też rolę faworyta w rozgrywkach Podokręgowego Pucharu Polski, gdzie po trzech wygranych bez straty bramki awansowali do finału tych rozgrywek, gdzie 5 marca przyszłego roku zmierzą się w Nieboczowach ze swoją imienniczką z Raciborza. Co ciekawe, tu liderem wśród strzelców jest… Patryk Dudziński, który zdobył trzy gole. Finał Pucharu Polski, trzecie miejsce w tabeli IV ligi, wydawać by się mogło, że rundę jesienną możemy ocenić pozytywnie, i tak rzeczywiście jest, choć kibic zawsze chce więcej. Czy punktów w IV-ligowych rozgrywkach mogło być więcej? Oczywiście, że mogło. Szczególnie szkoda ich straty w Czechowicach, z Ustroniem, w Czańcu czy Jasienicy, ale z drugiej strony niekoniecznie musieliśmy je zdobyć w takim wymiarze w Bielsku-Białej, z Bełkiem, z rezerwami Piasta Gliwice czy w ostatnim meczu z Landekiem. W piłce z reguły suma strat i zysków równa jest zero, więc cieszmy się z tego co mamy, mając nadzieję, że wiosną nasi zawodnicy postarają się zniwelować sześciopunktową stratę do dwójki liderów i włączą się do walki o pierwsze miejsce w naszej grupie.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Top