Unia ograła Bełk

W rozegranym wczoraj meczu IX kolejki II grupy IV ligi Unia Turza po raz pierwszy w swojej historii pokonała Decor Bełk 3:1. Rywale byli w tym meczu bardziej aktywni, dużo strzelali, ale to turzanie byli skuteczniejsi, gdyż z trzech celnych strzałów oddanych w tym spotkaniu zdobyli trzy gole. To czwarte z rzędu zwycięstwo unitów, które pozwoliło im przesunąć się na czwarte miejsce w tabeli, a dzięki niespodziewanej porażce rezerw GKS-u Tychy strata do lidera zmalała do czterech punktów. Unia nie była w tym meczu faworytem nie tylko zważając na dotychczasowy bilans spotkań, ale też na pozycję w tabeli i niewygodny styl prezentowany przez podopiecznych trenera Marka Piotrowicza. Co prawda w składzie gości zabrakło Michała Stryczka i Patryka Joachima, ale i tak czekała nas trudna przeprawa. Od początku spotkania to właśnie goście zaatakowali, w ofensywie naszym obrońcom mocno we znaki dawali się Bartosz Semeniuk i Wojciech Rasek, którzy ostrzeliwali naszą bramkę z dystansu. W 11 min. przed szansą stanął jednak inny z rywali Łukasz Spórna, ale w ostatniej chwili desperackim wślizgiem zatrzymał go jeszcze niedawny kolega z drużyny Wojciech Orzeł. Potem jednak dwa razy zakotłowało się po bramką Grzegorza Kleemanna, najpierw swój rajd zademonstrował Sławomir Musiolik, minął trzech rywali, ale strzelił obok prawego słupka, a po dwóch minutach tym razem po akcji Szymona Kalisza o mały włos futbolówkę do własnej bramki skierowałby Piotr Groborz. W 27 min. swój kunszt bramkarski zademonstrował Marcin Musioł, który wręcz w niesamowity sposób wyciągnął z „okienka” uderzenie Raska z rzutu wolnego. Trzy minuty później dośrodkowanie Patryka Dudzińskiego zablokował ręką Tomasz Reguła, a że było to już w polu karnym, arbiter wskazał na „wapno”. Podobnie jak w meczu z Łękawicą pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Musiolik i turzanie wyszli trochę niespodziewanie na prowadzenie, które dzięki ogromnemu zaangażowaniu i odpowiedzialnej grze w obronie utrzymali do końca pierwszej połowy. Na drugą część meczu oba zespoły wyszły bez zmian w swoich składach i nie zmienił się też obraz gry. Goście ze zdwojoną siłą chcieli jak najszybciej doprowadzić do wyrównania, ale znakomicie spisywała się nasza defensywa kierowana przez świetnie grającego w tym spotkaniu Wojciecha Orła. Turzanie często szukali rozwiązań w pomijaniu linii środkowej i tak też zrodził się drugi gol dla gospodarzy. Piotr Glenc długim podaniem uruchomił na lewej flance Musiolika, ten szukając miejsca do strzału „przejechał” wzdłuż pola karnego i w efekcie wycofał piłkę do tyłu, tam Michał Rycka nie sięgnął jej w ten sposób by uderzyć, ale wyszła z tego asysta do nadbiegającego Kalisza, który silnym strzałem z 8 metrów znalazł futbolówce drogę do bramki. Goście z jeszcze większą determinacją „rzucili” się do odrabiania strat, ale nie potrafili w żaden sposób poradzić sobie z ofiarnie grającymi unitami, którzy m.in. w 68 min. zablokowali trzy strzały rywali oddane w przeciągu kilkudziesięciu sekund. W 70 min. trener Piotrowicz dokonał potrójnej zmiany i właśnie jeden ze zmienników zdobył cztery minuty później kontaktową bramkę. Reguła wykonywał rzut rożny, piłka przeleciała nad głową stojącego na „krótkim” słupku Kalisza i „wkręcała” się do bramki, co prawda Marcin Musioł zdążył jeszcze przed linią bramkową wybić ją przed siebie, ale zabrakło asekuracji i Dominik Mąka z bliska trafił do siatki. Na szczęście odpowiedź podopiecznych trenera Marka Hanzela była natychmiastowa, bowiem po raz kolejny w tym sezonie swoje nieprzeciętne umiejętności pokazał Musiolik, który po podaniu od Dudzińskiego minął obrońcę i z ostrego kąta zmieścił piłkę pomiędzy słupkiem i rękami Kleemanna. Goście po tym nokaucie, choć mocno się starali, nie zdołali już poważnie zagrozić naszej bramce i w efekcie turzanie po raz pierwszy w historii meczów z tym rywalem zainkasowali komplet punktów. W ostatnim czasie unici znacznie poprawili grę w defensywie, nie tracą już tylu bramek co na początku sezonu, a że potencjał w „przodzie” mamy spory, to wreszcie przyszły też zwycięstwa. Szansą na kontynuowanie tej świetnej serii będzie mecz z LKS-em Czaniec w najbliższą sobotę, choć łatwo nie będzie, bowiem rywale na własnym boisku w tym sezonie jeszcze nie przegrali, notując dwie wygrane i trzy remisy. Liczymy jednak, że trener Hanzel obmyśli skuteczną taktykę, a Sławek Musiolik i spółka znakomicie ją zrealizują i dalej będziemy kroczyć zwycięską ścieżką.

KS UNIA TURZA – KS DECOR BEŁK 3:1 (1:0)

1 – 0  Sławomir Musiolik 30 min. (rzut karny)
2 – 0  Szymon Kalisz 58 min. asysta Michał Rycka
2 – 1  Dominik Mąka 74 min.
3 – 1  Sławomir Musiolik 75 min. asysta Patryk Dudziński

Sędziowali: Jacek Bielecki (główny), Damian Moń, Sebastian Hutny (asystenci). Widzów: 220. Żółte kartki: Patryk Dudziński – Dominik Jakubowski, Tomasz Reguła, Bartosz Beruda

KS UNIA TURZA: Marcin Musioł – Piotr Glenc, Wojciech Orzeł, Szymon Jary – Arkadiusz Woś (61. Paweł Kulczyk), Kamil Tront (79. Kamil Sikora), Patryk Dudziński, Michał Mazur – Szymon Kalisz, Michał Rycka (63. Maciej Gaszka), Sławomir Musiolik (85. Mariusz Wanglorz). Pozostali rezerwowi: Przemysław Cieśla, Aleksander Barteczko, Daniel Podbioł. Trener: Marek Hanzel
KS DECOR BEŁK: Grzegorz Kleemann – Dominik Jakubowski (82. Bartosz Beruda), Dawid Grabiec, Bartosz Szary, Piotr Groborz – Łukasz Spórna (70. Sylwester Sobczyk), Dominik Święch (70.Bartosz Wójcik), Tomasz Reguła, Wojciech Rasek, Jakub Szczęch (70. Dominik Mąka) – Bartosz Semeniuk. Pozostali rezerwowi: Bartosz Sekuła. Trener: Marek Piotrowicz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.