Trzecia porażka z rzędu

Niestety trwa zła passa naszych seniorów, którzy wczoraj przegrali trzeci mecz z rzędu, tym razem ulegając na własne życzenie Kuźni Ustroń 2:3. Trener Marek Hanzel, zgodnie z przypuszczeniami dokonał zmian w składzie naszej drużyny po porażce w derbowym meczu z Czarnymi Gorzyce. Po raz pierwszy w tym sezonie na boisku zobaczyliśmy Marcina Musioła, Patryka Dudzińskiego i Kamila Tronta, a  w wyjściowym składzie pojawili się też dotychczas rezerwowi Arkadiusz Woś i Maciej Gaszka. Turzanie rozpoczęli mecz w swoim stylu, od razu śmiało atakując, ale na pierwszą sytuację bramkową kibice musieli czekać do 13 minuty, kiedy to Szymon Kalisz przechwycił podanie do bramkarza, ale z dosyć ostrego kąta nie trafił do pustej bramki. W 22 min. przed szansą stanął Wojciech Orzeł, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dudzińskiego uwolnił się spod opieki rywali, ale jego „główka” przeleciała nad poprzeczką. W 27 min. faulowany w polu karnym został Gaszka i arbiter bez wahania wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Dudziński i niestety uderzył zbyt lekko i sygnalizowanie, stąd Patryk Pawela sparował ten strzał i nie dość tego goście przeprowadzili kontrę po której objęli prowadzenie. Michał Pietraczyk próbował sygnalizować sędziemu, że był faulowany w polu karnym, co tak zdekoncentrowało unitów, że zapomnieli zaasekurować przedpole i Konrad Kuder miał dużo czasu by efektownym uderzeniem trafić pod poprzeczkę. W 38 min. po indywidualnej akcji Sławomira Musiolika w dobrej sytuacji znalazł się Kalisz, ale jego „główka” poleciała daleko obok prawego słupka. Dwie minuty później nasz filigranowy pomocnik zdecydował się na indywidualną szarżę, po czym odegrał futbolówkę do Wosia, który dośrodkował na „krótki” słupek gdzie znalazł się Gaszka i strzałem z bliska z pomocą poprzeczki trafił wreszcie do bramki. Nie cieszyliśmy się jednak z wyrównania zbyt długo, bo w 43 min. sprezentowaliśmy gościom gola kuriozum, Woś zagrał tuż sprzed linii środkowej do Musioła, a ten niczym Artur Boruc swego czasu w Dublinie przepuścił to podanie pod nogą i na nic się zdała pogoń za piłką, bo ta i tak wpadła do naszej bramki. W odpowiedzi nie zrażeni stratą „głupiej” bramki turzanie powinni od razu wyrównać, ale Gaszka tym razem z bliska trafił tylko w słupek ustrońskiej bramki. Wyrównanie przyszło tuż po przerwie, w 52 min. Dudziński kapitalnym podaniem wysłał w bój Musiolika, ten „ściął” do środka i z okolic narożnika pola karnego trafił po „długim” rogu w „okienko” bramki strzeżonej przez Pawelę. W 57 min. po kolejnym dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dudzińskiego na „krótki” słupek „zszedł” Tront, ale jego „główka” przeleciała wzdłuż bramki i nie było nikogo by dobić ją do „pustaka”. Turzanie dalej atakowali, dobrą zmianę dał Mariusz Wanglorz, który w krótkim odstępie czasu kilka razy groźnie dośrodkowywał z prawej strony, ale goście skutecznie się bronili. Unici nie chcieli się pogodzić z remisem, na lewej flance „szalał” Musiolik, ale wszystkie jego próby dośrodkowań czy strzałów nie były już tak udane jak w 52 minucie. Kiedy wydawało się, że jednak będziemy musieli pogodzić się ze zdobyczą jednego punktu, w 89 min. po raz drugi turzanie zabawili się w „Mikołaja” i o prawie trzy miesiące przyśpieszyli ten dzień, prezentując gola dla Kuźni. Musioł szybko wyrzucił piłkę ręką do Michała Mazura, a ten tak przyjął futbolówkę, że bez problemów przejął ją Bartosz Iskrzycki i z łatwością pokonał naszego golkipera. Po ostatnim gwizdku arbitra goście nawet nie potrafili cieszyć się z odniesionego w taki sposób zwycięstwa, a turzanie ze spuszczonymi głowami szybko „uciekli” do szatni. Nie będziemy się w tym miejscu pastwić nad podopiecznymi trenera Hanzela, choć na pewno Prezes Zenon Rek liczył na zupełnie inne otwarcie sezonu w wykonaniu swoich zawodników. Niestety tracimy za dużo prostych bramek, w tym dwie samobójcze stracone w niegroźnych sytuacjach, a w ofensywie nie wykorzystaliśmy już dwóch rzutów karnych i nawet w pucharowym meczu z A-klasowiczem z Bełsznicy zmarnowaliśmy mnóstwo sytuacji. W naszym przypadku na wyniki zupełnie nie przekładają się statystyki, według których powinniśmy mieć w tabeli 15 punktów, bo w każdym meczu, nawet z Tychami mieliśmy je lepsze, a już w ostatnich dwóch spotkaniach posiadaliśmy przygniatającą przewagę. W tym tygodniu będziemy mieli dwie okazje na przełamanie złej passy, w środę gramy bowiem w ćwierćfinale Pucharu Polski z Nędzą, a w niedzielę w Bielsku-Białej zmierzymy się z rezerwami Podbeskidzia. Mamy nadzieję, że unici wreszcie zagrają skutecznie zarówno w defensywie jak i w ataku, a wtedy bez wątpienia nie będziemy musieli informować o kolejnych porażkach naszych IV-ligowców.

KS UNIA TURZA – KS KUŹNIA USTROŃ 2:3 (1:2)

0 – 1  Konrad Kuder 29 min.
1 – 1  Maciej Gaszka 40 min. asysta Arkadiusz Woś
1 – 2  Arkadiusz Woś 43 min. (samobójcza)
2 – 2  Sławomir Musiolik 52 min. asysta Patryk Dudziński
2 – 3  Bartosz Iskrzycki 89 min.

Sędziowali: Zbigniew Szymanek (główny), Grzegorz Szymanek, Bogdan Drobot (asystenci). Widzów: 250

KS UNIA TURZA: Marcin Musioł – Piotr Glenc (77. Aleksander Barteczko), Wojciech Orzeł, Szymon Jary – Arkadiusz Woś (64. Mariusz Wanglorz), Kamil Tront (68. Paweł Kulczyk), Patryk Dudziński, Michał Mazur – Szymon Kalisz, Maciej Gaszka, Sławomir Musiolik. Pozostali rezerwowi: Przemysław Cieśla, Kamil Kuczok, Michał Rycka. Trener: Marek Hanzel
KS KUŹNIA USTROŃ: Patryk Pawela – Szymon Wojciechowski (72. Bartosz Iskrzycki), Konrad Pala, Cezary Ferfecki, Arkadiusz Jaworski – Jakub Chmiel, Konrad Kuder (86. Zachariasz Mucha), Daniel Dobrowolski, Michał Pietraczyk, Daniel Krzempek (70. Jakub Fiedor) – Tomasz Gomola. Pozostali rezerwowi: Mateusz Jedynak, Kacper Nowak, Dominik Olchawa. Trener: Mateusz Żebrowski

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.