Trampkarze przegrywają po raz drugi

Mocno osłabiony zespół naszych trampkarzy poległ na własnym boisku w meczu z Grzegorzowicami 2:5. Można powiedzieć, że wynik spotkania rozstrzygnął się w pierwszych 40 minutach, kiedy to goście wykorzystując szybkich napastników prowadzili już 3:0. Grający bez zmienników turzanie mieli nawet optyczną przewagę, ale nie potrafili tego przełożyć na zdobywanie bramek, za to goście błyskawicznie kontrowali i wykorzystując nie najlepsze ustawienie naszej defensywy zdobyli trzy gole, a gdyby nie kilka dobrych interwencji Sylwestra Marcola mogło być jeszcze gorzej. Unici w ostatniej akcji pierwszej połowy powinni zmniejszyć rozmiary porażki, ale w zamieszaniu podbramkowym Konrad Lis nie trafił z kilku metrów do pustej bramki. W drugiej połowie gra wyglądała podobnie, młodzi turzanie starali się konstruować akcje w ataku pozycyjnym, a rywale groźnie kontrowali. Zaczęło się od dwóch niewykorzystanych okazji, po jednej z każdej strony, najpierw w sytuacji sam na sam z Marcolem znalazł się Dominik Dudek, ale strzelił obok prawego słupka, a chwilę później w podobnej sytuacji był Lis, ale zbyt daleko wypuścił sobie piłkę i świetnie dysponowany Justin Malcharczyk wygarnął mu ją spod nóg. W 55 min. wreszcie z bliska trafił do siatki Lis, a po kilku minutach powinien zdobyć kontaktową bramkę, ale minimalnie przestrzelił. Za to w kuriozalnej sytuacji straciliśmy w 68 min. czwartego gola. Sylwek Marcol pobiegł po piłkę, która wyszła na aut boczny, nasi obrońcy tak wyrzucili futbolówkę, że ta trafiła pod nogi Maksymiliana Kszuka, a że nasz bramkarz nie spodziewający się straty piłki tak szybko nie zdążył wrócić do bramki, to lob zawodnika gości okazał się skuteczny. Nasi trampkarze mieli szybko szanse, żeby zmniejszyć prowadzenie Grzegorzowic, ale swojej szansy nie wykorzystał Robert Myśliwiec, a strzał z rzutu wolnego Kacpra Osydy na raty obronił Malcharczyk. Wreszcie po raz drugi w tym meczu futbolówkę do bramki skierował Lis, ale na więcej już goście nie pozwolili, a w dodatku w ostatniej akcji meczu Michał Ignacy wykorzystał nie najlepsze ustawienie Marcola i trafił w „krótki” róg ustalając wynik spotkania na 2:5. Przetrzebiony kontuzjami i chorobami zespół Unii (zabrakło Nikodema Mazura, Szymona Szymiczka, Michała Grutza, Oskara Godulli, Tobiasza Banacha, Filipa Kosteczko) „piłkarsko” na pewno przewyższał swoich rywali, ale mieliśmy za małą siłę ognia w ofensywie (Szymon Tatarczyk i Sebastian Materzok z konieczności grali na bokach obrony), a przeciwnicy prostymi środkami przedostawali się pod naszą bramkę, i choć nie wszystkie sytuacje wykorzystywali, to i tak wystarczyło to do pewnej wygranej.

KS UNIA TURZA – LKS GRZEGORZOWICE 2:5 (0:3)

0 – 1  Adrian Kałus 11 min.
0 – 2  Dominik Dudek 26 min.
0 – 3  Dominik Dudek 37 min.
1 – 3  Konrad Lis 55 min.
1 – 4  Maksymilian Kszuk 68 min.
2 – 4  Konrad Lis 75 min.
2 – 5  Michał Ignacy 80+2 min.

Sędziował: Marek Kurzydym

KS UNIA TURZA: Sylwester Marcol – Szymon Tatarczyk, Błażej Marcol, Robert Myśliwiec, Sebastian Materzok – Jakub Piprek, Kacper Osyda, Piotr Szymura, Filip Mazur, Sławomir Swoiński – Konrad Lis. Trener: Paweł Styrnol
LKS GRZEGORZOWICE: Justin Malcharczyk – Maksymilian Bara, Karol Gawlik, Bartek Rumpel, Jakub Jurecki – Michał Ignacy, Maksymilian Kszuk, Dawid Waniek, Adrian Kałus – Dominik Dudek, Michał Piechulla. Ponadto grali: Filip Krettek, Daniel Domin. Trener: Marek Koliński

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.