Unia nie sprostała …Unii

W rozegranym wczoraj meczu XX kolejki IV ligi Unia Turza uległa na własnym boisku swojej imienniczce z Książenic 2:3. To pierwsza porażka unitów na własnym boisku od 23 sierpnia ubiegłego roku, kiedy to ulegliśmy Odrze Wodzisław 2:6. Po dwóch wyjazdowych wygranych na początku rundy rewanżowej, także wczoraj liczyliśmy na zwycięstwo, bowiem nasi rywale borykali się z ogromnymi problemami natury organizacyjnej, a w dodatku z powodu kontuzji i kartek przybyli do Turzy w znacznie osłabionym składzie. Gospodarze również nie mogli zagrać w optymalnym zestawieniu, kontuzjowani są Maciej Gaszka i Piotr Szymiczek, a Kamil Kuczok, jako pracownik kopalnianej Stacji Ratowniczej, pomaga w walce z pandemią. Taktyka podopiecznych trenera Marcina Koczego, na to spotkanie polegała na graniu długiej piłki na silnego fizycznie Piotra Byśca i z przykrością musimy napisać, że nasi obrońcy zupełnie nie radzili sobie z napastnikiem gości. Ten doświadczony 33-letni zawodnik miał udział we wszystkich bramkach zdobytych w tym meczu przez jego zespół i był zdecydowanie najgroźniejszym graczem drużyny gości. Już w 11 min. o mały włos nie wpisałby się na listę strzelców, kiedy to doszedł do prostopadłego podania Michała Pieczki, ale Marcin Musioł wybiegiem zażegnał niebezpieczeństwo. W odpowiedzi z prawej strony na „długi” słupek dośrodkował Bartosz Łyczko, piłka trafiła do Szymona Kalisza, który uderzał z ostrego kąta, ale Bartosz Błatoń, sparował to uderzenie nogami na rzut rożny. Turzanie w pierwszym kwadransie wykonali aż 10 dośrodkowań (przy jednym gości), ale to rywale w 20 min. wyszli na prowadzenie. Niestety po naszym wrzucie z autu zgubiliśmy piłkę, Bysiec „przepchnął” Mateusza Wuwera i końcem buta zdołał jeszcze podać do niepilnowanego Pawła Ziaji, który z kilku metrów płaskim strzałem pokonał naszego golkipera. Gospodarze ruszyli do odrabiania strat, ale brakowało im dokładności przy ostatnim podaniu, a rajdy Sławomira Musiolika tym razem długo nie przynosiły żadnego pożytku. Najlepszą okazję na wyrównanie turzanie mieli w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy to po dośrodkowaniu Łyczki główkował z 5 metrów Kamil Tront, ale uderzenie naszego pomocnika było zbyt słabe i Błatoń bez problemów sobie z nim poradził. Już w pierwszej akcji drugiej części gry po zagraniu Kalisza mógł wyrównać Musiolik ale strzelił metr obok prawego słupka książenickiej bramki. W 55 min. trener Marek Hanzel wpuścił na boisko Michała Ryckę, który przed tygodniem tuz po swoim wejściu na boisko trafił do siatki i również wczoraj popisał się „wejściem smoka” i w 60 min. kapitalną „główką” po dośrodkowaniu Dawida Pawlusińskiego doprowadził do remisu. Niestety nie cieszyliśmy się nim zbyt długo, bo już dwie minuty później atakowany przez Byśca Michał Mazur próbował zagrać do swojego bramkarza, jego intencje przewidział jednak Kamil Kostecki i z bliska pokonał bezradnego Musioła. Unici znów musieli odrabiać straty, na murawie „szalał” Musiolik, ale defensywa gości dyrygowana przez Sławomira Szarego nie pozwalała naszemu pomocnikowi na zbyt wiele, choć kilka razy Sławek był bliski oddania celnego uderzenia lub wyłożenia piłki któremuś ze swoich kolegów, ale goście dosyć szczęśliwie się bronili. W 88 min. wyprowadzili za to szybką kontrę, Kostecki chciał zagrać do Ziaji, piłka odbiła się od próbującego interweniować Szymona Jarego, ale trafiła wprost pod nogi Byśca, który skorzystał z prezentu i umieścił po raz trzeci w tym meczu futbolówkę w naszej bramce. Turzanie jeszcze rzucili się do ataku, piłkę w środkowej strefie rozegrali Kalisz z  Musiolikiem, i tym razem rajd tego drugiego się powiódł, bowiem Sławek strzałem w „krótki” róg zaskoczył Błatonia. Arbiter spotkania doliczył do podstawowego czasu gry cztery minuty, więc tliła się jeszcze nadzieja na wyrównanie, bo goście opadli z sił. Ale o mały włos Bysiec znów wykorzystałby błąd tym razem Jarego, na szczęście świetną interwencją popisał się Musioł. W ostatniej akcji sfaulowany na 25 metrze od bramki gości został Dariusz Pawlusiński i mieliśmy nadzieję, że słynący z precyzyjnych uderzeń ze stałych fragmentów „Plastik” pokona Błatonia, ale ten był na posterunku i sparował futbolówkę zmierzającą pod poprzeczkę na rzut rożny, którego sędzia już naszym zawodnikom nie pozwolił wykonać. Po raz kolejny okazało się, że nie zawsze lepszy zespół wygrywa, tym razem triumfował „oszczędny” futbol gości, którzy z czterech celnych strzałów zdobyli trzy bramki, co nie najlepiej świadczy o grze obronnej naszego zespołu. Jeżeli pandemia pozwoli, to za tydzień w Wielką Sobotę zmierzymy się na wyjeździe z Jednością Przyszowice i mamy nadzieję, że turzanie powrócą na zwycięskie tory.

KS UNIA TURZA – LKS UNIA KSIĄŻENICE 2:3 (0:1)

0 – 1  Paweł Ziaja 20 min.
1 – 1  Michał Rycka 60 min. (głową) asysta Dawid Pawlusiński
1 – 2  Kamil Kostecki 62 min.
1 – 3  Piotr Bysiec 88 min.
2 – 3  Sławomir Musiolik 89 min. asysta Szymon Kalisz

Sędziowali: Bartosz Bielaś (główny), Kamil Pągowski, Grzegorz Sowa (asystenci). Mecz bez udziału publiczności. Żółte kartki: Piotr Glenc – Paweł Ziaja

KS UNIA TURZA: Marcin Musioł – Piotr Glenc, Mateusz Wuwer, Szymon Jary, Michał Mazur – Bartosz Łyczko (55. Michał Rycka), Paweł Staniczek, Kamil Tront (62. Dariusz Pawlusiński), Szymon Kalisz, Sławomir Musiolik – Dawid Pawlusiński (79. Adam Witoszek). Pozostali rezerwowi: Przemysław Cieśla, Kacper Skrenik, Aleksander Barteczko, Paweł Mitko. Trener: Marek Hanzel
LKS UNIA KSIĄŻENICE: Bartosz Błatoń – Piotr Dudzik, Mateusz Wowra, Sławomir Szary, Bartłomiej Lorenc (46. Marcin Kuczera) – Grzegorz Pilny, Kamil Kostecki, Łukasz Leszczyński, Michał Pieczka, Paweł Ziaja (89. Wiktor Skowronek) – Piotr Bysiec. Pozostali rezerwowi: Paweł Kapusta, Marcin Mizia, Damian Koleczko, Jakub Skowronek. Trener: Marcin Koczy

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.