Udany piłkarski rok dla Unii

Zdobycie po raz pierwszy w historii Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Racibórz, awans do IV ligi i czwarte miejsce w niej po rundzie jesiennej naszych seniorów, druga lokata w tabeli nowo utworzonej drużyny rezerw w klasie C, drugie miejsce naszych trampkarzy młodszych i wreszcie awans naszych młodzików do III Ligi Wojewódzkiej to sukcesy osiągnięte przez drużyny reprezentujące w rozgrywkach Unię Turza w roku 2020. Do tego dochodzi jeszcze całkiem niezła postawa naszych żaków młodszych, którzy w dwóch turniejach ulegli tylko MKS-owi Gmina Lubomia. Cieszymy się również z frekwencji na treningach naszych najmłodszych, czyli skrzatów, bowiem na zajęciach prowadzonych przez trenera Przemysława Kuczoka pojawiało się nawet ponad dwudziestu dzieciaków, co jak na nasze realia stanowi pokaźną liczbę. Do sukcesów organizacyjnych należy zaliczyć nawiązanie współpracy z Akademią Piłkarską United Rydułtowy, co pozwoliło nam zgłosić do rozgrywek więcej drużyn młodzieżowych, a co za tym idzie, zaostrzyła się w nich rywalizacja o miejsce w składzie na poszczególne spotkania. W przerwie zimowej będą prowadzone dalsze rozmowy dotyczące kształtu naszej współpracy, której finalnym celem jest powstanie Akademii United Unia Turza. Chcielibyśmy w tym miejscu przedstawić dokonania poszczególnych zespołów naszego klubu, których w jesiennych rozgrywkach brało udział aż siedem.

SENIORZY KLASA OKRĘGOWA/IV LIGA:

Nasi seniorzy rok 2020 rozpoczynali z pozycji lidera klasy  okręgowej i celem zimowych przygotowań była obrona pozycji premiującej awansem do IV ligi oraz zdobycie Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Racibórz. Zimowe sparingi pokazały, że unici są na dobrej drodze, by wiosną przypieczętować awans, bowiem na siedem rozegranych meczów sześć zostało wygranych, w tym kilka w efektownym stylu m.in. z Unią Racibórz 14:1, MKP Odrą Centrum 6:0 czy też z Polonią Marklowice 8:0. Ważne okazało się także zwycięstwo z IV-ligową Unią Książenice 2:1, które pokazało, że w razie spodziewanego awansu, również na boiskach IV-ligowych nie musimy być bez szans na wysokie miejsce w tabeli. Na zakończenie zimowych przygotowań turzanie rozegrali jeszcze mecz finałowy Pucharu Polski z Dębem Gaszowice, który pomimo, szczególnie w pierwszej połowie, przewagi unitów zakończył się w regulaminowym czasie remisem 1:1, ale podopieczni trenera Rajmunda Zborowskiego na szczęście okazali się lepsi w serii rzutów karnych i to my po raz pierwszy w historii mogliśmy się cieszyć z wywalczonego trofeum. Niestety tuż po tym finale rozgrywki w Polsce zostały zawieszone ze względu na zagrożenie epidemiczne, a 11 maja Śląski Związek Piłki Nożnej podjął decyzję o zakończeniu sezonu 2019/2020. Jako, że 50% meczów zostało rozegranych zaliczono wyniki z rundy jesiennej jako ostateczne, a że postanowiono liderów nagrodzić, to w ten trochę niecodzienny sposób mogliśmy świętować awans do IV ligi. Przygotowania do nowego sezonu nie były łatwe, najpierw nie było wiadomo czy w ogóle nowe rozgrywki wystartują, potem zastanawiano się kiedy one mają ruszyć, wreszcie unitów czekała jeszcze walka w Okręgowym Pucharze Polski, który jak się później okazało rozpoczął nowy sezon rozgrywkowy. W czerwcu Zarząd naszego klubu postanowił podziękować za współpracę trenerowi Zborowskiemu zatrudniając w jego miejsce bardziej doświadczonego w pracy na wyższych szczeblach 40-letniego Marka Hanzela. Turzanie rozegrali przed spotkaniem pucharowym trzy mecze sparingowe w których bezbramkowo zremisowali z III-ligowym ROW-em Rybnik oraz pokonali Płomień Połomia 8:1 i beniaminka IV ligi Jedność Przyszowice 4:1. W pucharowym starciu z wyżej notowanym Pniówkiem Pawłowice długo trwała wyrównana walka, ale w ostatnich 10 minutach nasi zawodnicy opadli z sił, stracili cztery bramki i ostatecznie przegrali 1:6. Kalendarz IV-ligowych gier nie był zbyt łaskawy dla naszego zespołu, na początek mieliśmy trudnych przeciwników z czołówki tabeli, ale i tak po dwóch remisach i wygranej z Rozwojem Katowice po trzech kolejkach zajmowaliśmy dobre piąte miejsce. Potem niestety przyszły dwie wysokie porażki z Bełkiem i Odrą Wodzisław i w wyrównanej tabeli spadliśmy już na miejsce jedenaste. Kolejne dwa remisy przesunęły nas jeszcze o dwie pozycje niżej, a zdobyte siedem punktów w tyluż meczach nikogo nie zadowalało. Ile w tabeli dają wygrane przekonaliśmy się po kolejnych dwóch seriach spotkań, kiedy to pokonaliśmy najpierw Kuźnię Ustroń, a potem Iskrę Pszczyna i od razu zbliżyliśmy się na cztery punkty do podium !. Potem trochę zaczęły nas wybijać z rytmu przekładane mecze z Łękawicą i MKP Odrą Centrum, ale w międzyczasie zdołaliśmy zremisować też z liderem z Książenic. Później wreszcie doczekaliśmy się dłuższej serii zwycięstw i to w dodatku bez straty gola, co już na dłużej umiejscowiło nas w czubie ligowej tabeli. Po porażce z Landkiem (dopiero trzeciej w sezonie) i efektownej wygranej w derbach z MKP Odrą Centrum ostatecznie zajęliśmy w rundzie jesiennej czwarte miejsce z dorobkiem 29 punktów i stosunku bramkowym 36:25. Na statystyczne podsumowanie jeszcze przyjdzie czas, ale w tym miejscu musimy wspomnieć o liderach tego zespołu jakimi bez wątpienia są 43-letni Dariusz Pawlusiński i o 19 lat młodszy Sławomir Musiolik. Ten drugi udowodnił, że w Turzy czuje się najlepiej, a 9 bramek i 7 asyst są tego najlepszym wykładnikiem, a ten pierwszy od początku gry w Unii pokazuje równy poziom, i nieważne czy jest to III liga, czy okręgówka lub IV liga nadal bryluje na boisku i jest świetnym przykładem dla swoich młodszych kolegów. Nasz kapitan w zielono-czerwonych barwach zdążył już rozegrać 128 meczów, w których zdobył 32 bramki i zaliczył aż 51 asyst, i choć powoli myśli o zakończeniu swojej pięknej kariery, to mamy nadzieję, że nie nastąpi to zbyt szybko. Oczywiście tak dobrej rundy nie byłoby bez pozostałych 21 zawodników, którzy w większym lub mniejszym wymiarze pojawili się jesienią na boisku, no i oczywiście bez całego sztabu trenerskiego z Markiem Hanzelem na czele. Do analizy plusów i minusów poszczególnych zawodników wrócimy wkrótce w kolejnym artykule.

SENIORZY C KLASA:

Awans seniorów do IV ligi spowodował, że powrócił temat zgłoszenia do rozgrywek drużyny rezerw, która jeszcze niedawno grała w A klasie, ale po spadku z III ligi ten zespół przestał istnieć. Z inicjatywy kilku zawodników z byłej drużyny juniorów prowadzonej przez trenera Przemysława Pawliczka, powstał bardzo młody zespól, w większości spotkań średnia oscylowała wokół 19 lat i tylko w końcowej fazie rozgrywek do drużyny „schodzili” też bardziej doświadczeni zawodnicy z kadry pierwszego zespołu. W pierwszych meczach widać było, że turzanie mieli dość sporą przerwę w grze w piłkę i choć wygrali w debiucie z najsłabszym zespołem w tej klasie LKS-em Bojanów, to swoją postawą nie zachwycili. Potem stracili punkty na własnym boisku remisując z rezerwami Przyszłości Rogów, ale dwie wygrane z Olzą i Owsiszczami pozwoliły im zakotwiczyć w czołówce tabeli. Tą pozycją zachwiała jedyna w sezonie porażka z rezerwami Tworkowa i remis na własnym boisku ze zdecydowanym liderem Wypoczynkiem Buków (bramka na 1:1 stracona na trzy minuty przed końcem meczu), ale później już nikt nie znalazł recepty na solidny futbol naszych młodych zawodników i pięć wygranych z rzędu pozwoliło na zajęcie drugiego miejsca w tabeli na koniec rundy jesiennej. Strata do lidera z Bukowa wydaje się spora (pięć punktów), ale do końca sezonu pozostało 11 meczów i wszystko może się jeszcze zdarzyć. Podopieczni grającego trenera Szymona Sosny wygrali osiem spotkań, dwa zremisowali i ponieśli jedną wspomnianą wyżej porażkę, co dało im w sumie 26 punktów przy stosunku bramkowym 30:13. Nie sposób w tym miejscu nie wyróżnić lidera zespołu Grzegorza Buczka, który „rządził” w środku pola i tylko szkoda, że ten uzdolniony zawodnik nie garnie się do trenowania z pierwszym zespołem. „Swoje” grał też najskuteczniejszy w zespole Jakub Kucza, obroną świetnie dyrygował zaledwie 17-letni Krystian Kozieł, w linii pomocy dobrze spisywał się także Karol Kwiatkowski, a „królem” asyst został Szymon Sosna, który w dziewięciu meczach  aż osiem razy posłał decydujące podanie do swoich kolegów. Spory udział w zdobyciu pozycji wicelidera mieli także Rafał Ganita i Szymon Kunina, którzy rzadko pojawiali się na IV-ligowych boiskach, ale w rezerwach byli wielkim wzmocnieniem. Zresztą każdy z 28 zawodników jacy pojawili się na murawie w meczach drugiej drużyny naszych seniorów wniósł swoją cegiełkę do tego sukcesu i widać, że w tym zespole panuje świetna atmosfera i każdy czuje się w nim potrzebny.

TRAMPKARZE C2

Po połączeniu sił z KS AP United Rydułtowy postanowiliśmy zgłosić do jesiennych rozgrywek także drużynę trampkarzy młodszych, aby „zagospodarować” chłopców z rocznika 2007. W dodatku Podokręg Racibórz zezwolił na grę dwóch zawodników o rok starszych, co po powrotach do naszego klubu Samuela Lisa i Andrzeja Chlebika skrzętnie wykorzystaliśmy. Korzystając ze starszych zawodników pozbawiliśmy się co prawda szansy na awans do Ligi Wojewódzkiej, ale i tak liczyliśmy na dobre występy naszych trampkarzy. Podopieczni trenera Jacka Bugli grali w tej rundzie w „kratkę”, i choć nie przegrali żadnego meczu, to trzy remisy nie pozwoliły im na nic więcej jak drugie miejsce w tabeli. Największym problemem tej drużyny była gra w defensywie, w ośmiu meczach straciliśmy 21 bramek, z tego więcej niż połowę w dwóch spotkaniach z Kornowacem i Gaszowicami. Kłopoty naszym zawodnikom przysporzyła też zmiana kategorii wiekowej, bowiem trampkarze młodsi grają już na pełnowymiarowych boiskach, większą piłką, a część graczy musiała się szybko przestawiać z piątkowych meczów młodzików, gdzie gra się na mniejszym polu i piłką nr 4. Turzanie nie należeli też na pewno do najwyższych drużyn, ale słabsze warunki fizyczne nadrabiali dobrym wyszkoleniem technicznym i szybkością. Młodzi unici mieli też w swoich szeregach indywidualności, które potrafiły w pojedynkę rozstrzygnąć losy niektórych spotkań. Na szczególne wyróżnienie zasługuje autor 23 bramek w tej rundzie Kuba Biela, którego rajdy lewą stroną boiska siały popłoch wśród rywali. Zresztą dobrze grało całe nasze ofensywne trio, bowiem Samuel Lis dołożył 13 bramek, a Nikodem Mazur strzelił ich 8. Drugiego miejsca nie byłoby jednak bez kolektywnej gry całej drużyny, taka „kompaktowa” gra pozwoliła m.in. pokonać lidera z Nędzy 4:1. W tym meczu udało się zatrzymać Denisa Haberkiewicza, który wraz z naszym Kubą Bielą zostali królami strzelców w tej klasie rozgrywkowej. O zespołowej grze podopiecznych Jacka Bugli świadczy też fakt, że na listę strzelców wpisało się aż 14 zawodników. W ośmiu meczach nasi trampkarze zdobyli 18 punktów za pięć zwycięstw i trzy remisy przy stosunku bramkowym 66:21, co dało im wspomniane drugie miejsce, trzy punkty za zwycięzcą grupy LKS 1908 Nędza.

MŁODZIKI D1

Zadanie postawione przed naszą drużyną młodzików było jedno – awans do III Ligi Wojewódzkiej, i choć nie było łatwo, to cel został osiągnięty. Rozpoczęło się jednak fatalnie od niespodziewanej porażki w derbach z Czarnymi Gorzyce 2:3 i mając w perspektywie mecze z Unią Racibórz i Bukiem Rudy wizja awansu trochę się oddaliła. Później młodzi turzanie gromili swoich rywali wygrywając wysoko z Krzanowicami, Wojnowicami i Studzienną. 2 października dobrze zdali także pierwszy z dwóch poważniejszych egzaminów z łatwością ogrywając na własnym boisku Buk Rudy 6:1. O wiele trudniejsze zadanie czekało unitów dwa tygodnie później, bowiem raciborzanie jak zwykle do Turzy przyjechali w dużo mocniejszym składzie niż to miało miejsce w pozostałych spotkaniach. Bramka zdobyta w ostatniej minucie meczu przez Sebastiana Materzoka dała nam remis i jak się później okazało także awans. Nic nie wskazywało na to, że tak się stanie, bo musieliśmy liczyć na potknięcie raciborzan w dwóch pozostałych do końca meczach. Kiedy 23 października podopieczni Michała Koczora ograli liczący się jeszcze w walce o awans Buk Rudy 6:4 nasze nadzieje zmalały prawie do zera, bo nasi rywale w ostatniej kolejce musieli zgubić punkty z Rafako, które turzanie ograli aż 7:1. Jednak piłka pokazała jeszcze raz, że nie ma w niej rzeczy pewnych i derby Raciborza zakończyły się remisem 1:1, a że turzanie bez problemów ograli w ostatniej kolejce Grzegorzowice 9:1, to ostatecznie wyprzedziliśmy Unię Racibórz i Buk Rudy o jeden punkt. Drużyna trenera Dariusza Pawlusińskiego choć nie była zbyt liczna, ale jakością gry dorównywała swojej imienniczce z Raciborza, a jeżeli chodzi o poczynania ofensywne, to nie miała sobie równych. W dziewięciu meczach młodzi turzanie zdobyli aż 69 bramek (średnia 7,67 gola na mecz), a Nikodem Mazur z 17 bramkami na koncie został królem strzelców . Miło się patrzyło na „budowanie” akcji przez nasz zespół, w tym miejscu należy podkreślić słowo „zespół”, bo w akcjach zaczepnych brało zwykle udział kilku zawodników, a najskuteczniejszy Mazur, często korzystał  z podań Kacpra Osydy czy też Szymona Tatarczyka, którzy zresztą także strzelali sporo bramek, ten pierwszy głównie po strzałach z dystansu, a Szymek często wychodził do prostopadłych podań i wykorzystywał sytuacje sam na sam z bramkarzami rywali. W tej drużynie podobnie jak w trampkarzach młodszych wpisało się na listę strzelców sporo zawodników, z piętnastu którzy zagrali jesienią uczyniło to dwunastu graczy. Liczymy, że w zimowej przerwie uda się jeszcze wzmocnić zespół, tak aby wiosną w III Lidze Wojewódzkiej walczyć o jak najwyższe cele.

ORLIKI E1

W rozgrywkach Podokręgowej Ligi Orlików Unia Turza wystawiła także zespół orlików, który tak de facto był drugim zespołem KS AP United. Mecze tej drużyny rozgrywaliśmy na orliku w Pszowie, skąd wywodziła się znaczna część zawodników grających w tej ekipie. Unici grali w najsłabszej grupie rozgrywkowej w tej kategorii wiekowej, bowiem zespół składał się z zawodników, którzy dopiero zaczynali swoją przygodę z piłką i ich zadaniem było ogrywanie się również w warunkach meczowych, a nie tylko na treningach. Wyniki tej drużyny nie były więc aż tak ważne, liczyliśmy się z tym, że czasem porażki mogą być wysokie, ale najważniejsze było to, iż zawodnicy mieli możliwość urozmaicenia zajęć treningowych poprzez rozgrywanie meczów o punkty. Tych udało się w 10 spotkaniach zdobyć sześć, po wygranych z Pszowem i Zawadą, co w ostatecznym rozrachunku dało piąte miejsce, przy stosunku bramkowym 46:92. Dokładnie połowę goli straciliśmy w dwumeczu z dwoma najsilniejszymi ekipami w naszej grupie czyli LKS Raszczyce i Czarnymi Gorzyce. Wśród podopiecznych trenerów Pawła Styrnola i Jacka Bugli widać kilku ciekawych chłopaków, a tacy zawodnicy jak Odyseusz Ratajski czy Aleksander Synowiec już niedługo powinni zasilić pierwszy zespół, który jako AP United wiosną będzie walczył o awans do III Ligi Wojewódzkiej Młodzików D2.

ŻAKI F1 I F2

Unia Turza w jesiennych turniejach wystawiła do gry zarówno żaków starszych prowadzonych przez Dawida Pawlusińskiego, jak i żaków młodszych, w których brali udział zawodnicy z rocznika 2013 uzupełnieni przez trenujących pod okiem Przemysława Kuczoka skrzatów. Niestety sytuacja pandemiczna w Polsce w znaczny sposób ograniczyła rozgrywanie turniejów w obu kategoriach. Z różnych przyczyn nie odbył się m.in. turniej żaków starszych, który miał być rozegrany w Turzy. Działacze Podokręgu Racibórz będą musieli chyba wiosną zmienić system rozgrywania meczów w tych kategoriach, bo zebranie w jednym terminie czterech, a nawet trzech zespołów bywa trudne. Późną jesienią wprowadzono w dodatku lekcje zdalne dla tych roczników (niestety w Turzy w godzinach popołudniowych), co jeszcze bardziej utrudniło nawet przeprowadzanie treningów. Mamy nadzieję, że po styczniowych feriach dzieci powrócą do szkół i obecność na zajęciach będzie znacznie lepsza. W turniejach które jesienią zdołano rozegrać młodzi unici spisywali się dobrze, w dwóch z nich rozegranych w Markowicach byli gorsi tylko od będących poza zasięgiem zawodników MKS Gmina Lubomia, a w turnieju w Raciborzu ulegliśmy zarówno Zawadzie jak i po wyrównanym meczu gospodarzom z AP Champions.

SKRZATY G1 I G2

Od czerwca ruszył w naszym klubie nabór dla roczników 2014-2016, i o ile na pierwszych zajęciach było ośmiu chętnych, to już we wrześniu dzieciaków trenowało ponad dwudziestu i trener Kuczok musiał dostać „pomocnika” w postaci doświadczonego Dominika Zganiacza. Cieszymy się, że zainteresowanie treningami w tej grupie przerosło nasze oczekiwania. Radość jest tym większa, że z tą grupą trenuje też wiele dziewczynek, co być może w przyszłości pozwoli na zgłoszenie do różnych turniejów także drużyny dziewcząt. Na razie ze względu na pandemię borykamy się z brakiem miejsc treningowych, ale sukcesywnie przekształcamy naszą salę przy boisku do takich celów, i ci najmłodsi już od października trenują właśnie tam. Mamy nadzieję, że być może jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia uda nam się zamontować na niej siatki ochronne i bramki, co pozwoli również starszym rocznikom na korzystanie z tego obiektu.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.