Koniec pięknej serii, Unia pokonana przez Decor

Niestety na 12 meczach bez porażki z rzędu zakończyła się seria Unii Turza, bowiem wczoraj uległa ona na wyjeździe KS Decor Bełk 1:4. Przed tym spotkaniem byliśmy pełni obaw, jak poradzi sobie nasz zespół bez kilku podstawowych zawodników, których niestety wczoraj zabrakło. I choć ich następcy bardzo się starali na niewiele się to zdało. Pierwsza połowa miała wyrównany przebieg, co prawda gospodarze więcej strzelali w kierunku naszej bramki, ale to unici dłużej utrzymywali się przy piłce i posiadali optyczną przewagę. Groźniejsi w ataku byli jednak podopieczni trenera Marka Piotrowicza, ale mieli problemy z wykorzystaniem dobrych sytuacji strzeleckich. Tak było m.in. w 19 min. kiedy to po dośrodkowaniu z prawej strony Roberta Dymowskiego z bliska strzelał Damian Olczak, ale nie trafił dobrze w piłkę i ta poleciała daleko obok lewego słupka. W 41 min. chyba jeszcze lepszą okazję zmarnował Kamil Maj. Michał Mazur stracił piłkę w środkowej strefie boiska i gospodarze wyprowadzili ładną kontrę, Olczak zagrał do Michała Stryczka, ten idealnie obsłużył wspomnianego Maja, ale 20-latek trafił z 10 metrów wprost w naszego bramkarza. Niestety nasi zawodnicy nie wyciągnęli z tej sytuacji wniosków, bowiem w doliczonym czasie gry pierwszej połowy prostą stratę zanotował tym razem Kamil Kuczok, piłka trafiła do Stryczka, który chyba chciał strzelać, a wyszła z tego fajna asysta do niepilnowanego w polu karnym Maja i tym razem pomocnik Decoru już się nie pomylił. Załamani stratą gola „do szatni” turzanie o mały włos nie zostali skarceni po raz drugi, ale główkujący po rzucie rożnym Wojciech Orzeł minimalnie przestrzelił. Druga połowa zaczęła się fatalnie dla Unii, bowiem już w 48 min. gospodarze podwyższyli na 2:0, a bramkę zdobył Wojciech Rasek, który dobił zablokowany wcześniej przez Piotra Szymiczka strzał Kamila Maja. W 56 min. Unię uratował w ostatniej chwili Kacper Krupiński, który zablokował strzał Kamila Sikory z 7 metrów. Dwie minuty później to unici mogli zdobyć kontaktową bramkę, Kuczok długim podaniem uruchomił na prawym skrzydle Dawida Pawlusińskiego, ten wpadł w pole karne i mógł zgrywać futbolówkę do Kamila Tronta lub swojego ojca Dariusza, ale wybrał opcję strzału, niestety trafił w głowę stojącego „wysoko na nogach” golkipera Decoru. W 67 min. losy meczu definitywnie rozstrzygnął Olczak, który wykorzystał zbyt krótkie zagranie Mazura do swojego bramkarza, ominął go i bez problemów wpakował piłkę do pustej bramki. Turzanie nie chcieli się jednak jeszcze poddawać, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego starszego z Pawlusińskich w poprzeczkę trafił strzelający głową z 5 metrów Paweł Staniczek, a po chwili po zagraniu Mazura, Tront trafił z bliska niestety tylko w boczną siatkę. W 77 min. nieporozumienie pomiędzy Przemysławem Cieślą a Kacprem Krupińskim o mały włos nie zakończyło się czwartym golem dla gospodarzy, ale strzelający do pustej bramki z 35 metrów Rasek pomylił się bardzo niewiele. W 84 min. lepiej ustawiony celownik miał Tomasz Reguła, który ładnym technicznym uderzeniem spoza pola karnego po „długim” rogu pokonał Cieślę. W doliczonym czasie gry najpierw kapitalnej okazji nie wykorzystał Dymowski, idealnie obsłużony przez najlepszego na boisku Maja, nie trafił do praktycznie pustej bramki ze środka pola karnego, a w ostatniej akcji meczu honorowe trafienie zaliczyli unici. Dawid Pawlusiński zdecydował się na indywidualną akcję, którą rozpoczął od linii środkowej boiska, minął kilku rywali i po rękach Sekuły trafił do siatki. Arbiter nie wznawiał już gry od środka i gospodarze odnieśli drugie w tym sezonie zwycięstwo, trzeba dodać, że w pełni zasłużone, bo choć bramki zdobywali głównie po naszych prostych błędach, to mieli także sporo innych okazji do zdobycia goli po naprawdę fajnych akcjach. Zresztą byli oni znacznie bardziej aktywni w strzałach na bramkę, bowiem oddali ich aż 22, z czego 9 było celnych, przy tylko siedmiu uderzeniach unitów i trzech celnych. Niestety brak Sławomira Musiolika i Macieja Gaszki, nie wspominając już o kontuzjowanych od dłuższego czasu Marku Gładkowskim i Krystianie Imieli sprawił, że popularnie mówiąc nie mieliśmy „czym straszyć” z przodu, choć grający na „9” Dawid Pawlusiński naprawdę rozegrał dobre spotkanie, to było zbyt mało na dobrze dysponowanych piłkarzy Decoru.

KS DECOR BEŁK – KS UNIA TURZA 4:1 (1:0)

1 – 0 Kamil Maj 45+3 min.
2 – 0 Wojciech Rasek 48 min.
3 – 0 Damian Olczak 67 min.
4 – 0 Tomasz Reguła 84 min.
4 – 1 Dawid Pawlusiński 90+3 min.

Sędziowali: Dawid Cieślok (główny), Marcin Giziński, Krzysztof Michalski (asystenci). Mecz bez udziału publiczności. Żółte kartki: Tomasz Reguła, Kamil Sikora – Kamil Kuczok, Kacper Krupiński, Kamil Tront

KS DECOR BEŁK: Bartosz Sekuła – Bartosz Smyla (89. Dominik Jakubowski), Bartosz Wójcik, Wojciech Orzeł, Michał Stryczek – Łukasz Spórna (25. Kamil Sikora), Tomasz Reguła, Robert Dymowski, Kamil Maj, Wojciech Rasek – Damian Olczak. Pozostali rezerwowi: Mateusz Łobaczewski, Jakub Szczęch, Dawid Grabiec. Trener: Marek Piotrowicz.
KS UNIA TURZA: Przemysław Cieśla – Piotr Glenc, Kacper Krupiński, Piotr Szymiczek, Michał Mazur – Bartosz Łyczko (87. Jakub Kucza), Kamil Kuczok (74. Dawid Skrzyszowski), Paweł Staniczek, Kamil Tront, Dariusz Pawlusiński – Dawid Pawlusiński. Pozostali rezerwowi: Marcin Musioł, Cezary Chojka, Szymon Kunina, Bartosz Kowalski. Trener: Marek Hanzel

One thought on “Koniec pięknej serii, Unia pokonana przez Decor

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.