Remis na inaugurację

W pierwszym meczu nowego sezonu Unia Turza zremisowała na własnym boisku z rezerwami Podbeskidzia Bielsko-Biała 1:1. Kibice którzy zjawili się wczoraj na naszym stadionie zobaczyli ciekawe widowisko, rozgrywane w szybkim tempie pomimo żaru lejącego się z nieba. Już w 5 min. po akcji Dariusza Pawlusińskiego prawym skrzydłem i jego dośrodkowaniu do piłki doszedł Marek Gładkowski, ale uderzył wysoko nad poprzeczką. Wydawało się, że turzanie dobrze „weszli” w mecz, ale w 8 min. zbytnia pewność siebie zgubiła Kacpra Krupińskiego, który co prawda ograł atakującego go Bartłomieja Kręcichwosta, ale przy tym zwodzie piłka odskoczyła mu na tyle daleko, że wystawił ją nadbiegającemu Jakubowi Szendzielorzowi, a ten bez skrupułów skorzystał z prezentu i strzałem z 10 metrów pokonał Przemysława Cieślę. Unici długo nie potrafili otrząsnąć się po tej stracie bramki i na uwagę zasługuje jedynie strzał Kamila Tronta z 23 minuty, kiedy to po wrzucie z auta „Plastika” piłka trafiła do naszego pomocnika, ale jego uderzenie minimalnie poszybowało nad poprzeczką bielskiej bramki. W 33 min. goście powinni podwyższyć prowadzenie, a na listę strzelców ponownie mógł się wpisać Szendzielorz, ale tym razem miał kłopoty z opanowaniem podania Dawida Kukuły, co pozwoliło naszemu golkiperowi skrócić kąt i obronić jego strzał. Ta sytuacja podziałała mobilizująco na unitów i ci praktycznie już do końca meczu dominowali na boisku. Jeszcze przed przerwą turzanie mieli dwie dobre okazje do wyrównania, ale najpierw w 41 min. Arkadiusz Leszczyński instynktownie obronił strzał głową Piotra Glenca z 7 metrów oddany po centrze z kornera naszego kapitana, a trzy minuty później tym razem Darek dośrodkował z rzutu wolnego na „długi” słupek i tam niewiele zabrakło Krupińskiego by wślizgiem wepchnąć futbolówkę do siatki. W drugiej połowie cofnięci do defensywy goście z rzadka atakowali, a turzanie nie potrafili się przedrzeć przez dobrze funkcjonującą defensywę Podbeskidzia kierowaną przez doświadczonego Tomasza Górkiewicza. Ale z czasem naszym rywalom zaczynało brakować sił, co skrzętnie wykorzystał w 61 min. Sławomir Musiolik, który wygrał biegowy pojedynek z Jakubem Wykrętem i prawie spod linii końcowej odegrał piłkę do Macieja Gaszki, który efektownie piętą skierował ją do bramki. To debiutancki gol Maćka dla naszych barw, bowiem ten pozyskany latem napastnik w meczach sparingowych i tym pucharowym z Pniówkiem nie zdołał pokonać bramkarzy rywali. Po tej bramce dającej wyrównanie turzanie poszli za ciosem i w 69 min. powinni prowadzić, bowiem po świetnym dośrodkowaniu Pawlusińskiego z rzutu rożnego, spod opieki obrońców uwolnił się Glenc, ale jego „główka” poszybowała obok prawego słupka. Później dwukrotnie w roli głównej wystąpił Gładkowski, ale najpierw zamiast dogrywać do kolegów próbował strzelać z ostrego kąta i trafił w boczną siatkę, a w 76 min. po indywidualnej akcji jego uderzenie trafiło w plecy stojącego na linii strzału Michała Batelta, a dobitka „Plastika” trafiła w boczną siatkę. W 86 min. o mały włos te niewykorzystane okazje się nie zemściły, bo po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w zamieszaniu podbramkowym w świetnej pozycji do strzału znalazł się Patryk Drabik, ale znakomicie spisał się Cieśla, który nie pozwolił się pokonać i obronił uderzenie pomocnika Podbeskidzia oddane z 7 metrów. Minutę później na boisku pojawił się Dawid Pawlusiński i od razu próbował zaskoczyć Leszczyńskiego uderzeniem z dystansu, ale strzał był w środek bramki i golkiper rywali poradził sobie bez problemów z tym uderzeniem. Arbiter doliczył trzy minuty do podstawowego czasu gry, ale wynik spotkania nie uległ już zmianie i obie drużyny podzieliły się punktami. Być może z przebiegu gry turzanie zasłużyli na zwycięstwo, ale nasi przeciwnicy dzielnie się bronili (zablokowali osiem z 22 strzałów oddanych w meczu przez unitów) i też mieli swoje szanse na wygranie meczu. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że jak nie umiesz wygrać meczu to go zremisuj i z tego też musimy się cieszyć. Za tydzień czeka nas wyjazdowy pojedynek z Drzewiarzem Jasienica, który wczoraj, choć do przerwy przegrywał 0:2, pokonał na wyjeździe Radziechowy 3:2. Liczymy, że po dojściu do składu Piotra Szymiczka nasza obrona poradzi sobie z gospodarzami i przywieziemy do Turzy dobry rezultat.

KS UNIA TURZA – TS PODBESKIDZIE II BIELSKO -BIAŁA 1:1 (0:1)

0 – 1 Jakub Szendzielorz 8 min.
1 – 1 Maciej Gaszka 61 min. asysta Sławomir Musiolik

Sędziowali: Sebastian Frenke (główny), Krzysztof Kazanecki, Konrad Janecki (asystenci). Widzów: 150. Żółte kartki: Kamil Tront, Michał Mazur, Bartosz Łyczko oraz kierownik drużyny Zbigniew Adamczyk – Michał Batelt, Mikołaj Wania

KS UNIA TURZA: Przemysław Cieśla – Piotr Glenc, Kacper Krupiński, Kamil Kuczok, Michał Mazur – Dariusz Pawlusiński, Paweł Staniczek, Kamil Tront (84. Bartosz Łyczko), Marek Gładkowski (87. Dawid Pawlusiński), Sławomir Musiolik – Maciej Gaszka. Pozostali rezerwowi: Marcin Musioł, Dawid Skrzyszowski, Szymon Kunina, Rafał Ganita. Trener: Marek Hanzel
TS PODBESKIDZIE II BIELSKO-BIAŁA: Arkadiusz Leszczyński – Szymon Mroczko, Michał Batelt, Tomasz Górkiewicz, Jakub Wykręt (62. Patryk Smalcerz), Dawid Kukuła, Konrad Kopytko (77. Michał Kralczyński), Patryk Drabik (87. Kacper Mazur), Jan Borek (68. Mikołaj Wania) – Bartłomiej Kręcichwost, Jakub Szendzielorz. Pozostali rezerwowi: Krystian Wieczorek, Jakub Szarek. Trener: Adrian Olecki

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.