Puchar jest nasz!!! Przemek Cieśla bohaterem

Po niezwykle emocjonującym spotkaniu Unia Turza pokonała po serii rzutów karnych Dąb Gaszowice w finale Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Racibórz. Po 90 minutach na tablicy wyników widniał rezultat remisowy 1:1, w „jedenastkach” lepsi okazali się podopieczni trenera Rajmunda Zborowskiego, a bohaterem był nasz bramkarz, który zatrzymał uderzenia z 11 metrów Mariusza Kraśniewskiego i Krzysztofa Sikory. Można powiedzieć, że do trzech razy sztuka, bowiem w swojej historii unici dwa razy grali w finale podokręgowego Pucharu, ale dwukrotnie nie dali rady go zdobyć, ulegając najpierw w 2014 roku Silesii Lubomia, a przed rokiem Dębowi Gaszowice. Po serii udanych sparingów, wydawało się, że unici są faworytami tego finału, ale jeszcze raz ‚życie” pokazało, że mecze o stawkę rządzą się swoimi prawami. Owszem w pierwszej połowie turzanie mieli sporą przewagę, ale nie potrafili tego udokumentować strzeleniem więcej niż jednej bramki. Tę zdobył w 15 min. Gabriel Szkatuła z rzutu karnego podyktowanego za faul bramkarza Gaszowic na Kamilu Brzosce. Nasz napastnik miał w pierwszych 45 minutach jeszcze dwie świetne okazje na podwyższenie prowadzenia, ale dwukrotnie zatrzymał go rewelacyjnie spisujący się w bramce nowy nabytek Gaszowic Szymon Riabowski. W 21 min. wyszedł on obronną ręką z sytuacji sam na sam, a 20 minut później w efektowny sposób sparował uderzenie „Lasia” z 16 metrów. W tej części gry jeszcze kilka razy zakotłowało się pod gaszowicką bramką, ale turzanie nie mogli sforsować zasieków ambitnie broniących się rywali, a kilka razy ratował ich wspomniany Riabowski. W przerwie trener Grzegorz Dziuk dokonał dwóch zmian, na boisku pojawili się Patryk Kapała i Przemysław Stebel i obraz gry uległ zmianie. Choć jeszcze w 51 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dariusza Pawlusińskiego główkował Piotr Szymiczek, ale minimalnie chybił, to potem do głosu doszli nasi rywale. Dwukrotnie ratował Unię Cieśla, który w 53 min. nie dał się pokonać Patrykowi Kapale, a dwie minuty później w kapitalny sposób sparował strzał głową z najbliższej odległości Pawła Ziaji. Unici nie chcieli pozostać dłużni i w 66 min. przed świetną okazją na zadanie być może decydującego ciosu stanął Krystian Imiela, ale niestety jego strzał z 8 metrów minął lewy słupek gaszowickiej bramki. Rywale odpowiedzieli w 74 min. indywidualną akcją Ziaji, który przedarł się środkiem boiska, ale strzelił wprost w dobrze ustawionego Cieślę. Po drugiej stronie boiska piłkę meczową miał Imiela, który został świetnie obsłużony przez Dariusza Pawlusińskiego, ale mając przed sobą tylko Riabowskiego trafił wprost w niego!!!. Ta nie wykorzystana sytuacja od razu się zemściła, w środku boiska faulowany był starszy „Plastik”, ale turzanie utrzymali się przy piłce, stąd arbiter puścił grę, niestety po chwili zgubił futbolówkę Brzoska, przeciwnicy zaatakowali prawym skrzydłem, skąd wycofali piłkę do nadbiegającego Stebla, a ten strzałem po nodze Kacpra Krupińskiego i słupku doprowadził do wyrównania. W 88 min. znów ratował Unię Cieśla, który jeszcze raz wybił na rzut rożny strzał głową Ziaji. Turzanie też mieli swoje szanse, ale po świetnym dośrodkowaniu Dariusza Pawlusińskiego nikt nie „zszedł” na „krótki” słupek i Riabowski pewnie wyłapał piłkę. Potem mieliśmy jeszcze dwa rzuty wolne w bliskiej odległości od bramki, ale najpierw „Plastik” dośrodkowywał w pole karne gdzie dobrze interweniowali defensorzy Dębu, a za drugim razem jego strzał poszybował wysoko nad poprzeczką. Po upływie pięciu doliczonych minut sędziujący to spotkanie Mateusz Piszczelok zagwizdał po raz ostatni i o zwycięzcy finału miały zadecydować rzuty karne. Te rozpoczęły się od efektownej parady naszego bramkarza, który sparował na słupek mocny strzał kapitana Dębu Kraśniewskiego, a z naszej strony pewnie trafiali Krupiński, Szymiczek i Piotr Glenc. Niestety w czwartej serii pomylił się Szkatuła, którego plasowane uderzenie w świetnym stylu obronił Riabowski. O zwycięstwie Unii przesądził pewnie wykonany karny przez powracającego do gry po prawie 8 miesiącach przerwy spowodowanej poważną kontuzją Dawida Pawlusińskiego oraz kapitalna obrona Przemka Cieśli, który nogą zatrzymał strzał doświadczonego Krzysztofa Sikory. W ten sposób Unia po raz pierwszy w swojej 95-letniej historii sięgnęła po pucharowe trofeum, przerywając tym samym świetną serię gaszowiczan, którzy wygrali ostatnie cztery edycje. Brawo Unia !!!

GKS DĄB GASZOWICE – KS UNIA TURZA 1 :1 (0:1) rzuty karne 5:6

0 – 1 Gabriel Szkatuła 15 min. (rzut karny)
1 – 1 Przemysław Stebel 81 min.

Sędziowali: Mateusz Piszczelok (główny), Bartosz Ochyj, Kamil Jureczko (asystenci). Widzów: 200. Żółte kartki: Tomasz Wardęga, Dawid Kapała, Krzysztof Markiefka, Patryk Kapała – Piotr Glenc, Krystian Imiela, Marcin Musioł (na ławce)

GKS DĄB GASZOWICE: Szymon Riabowski – Kamil Gołyś (46. Patryk Kapała), Tomasz Wardęga, Krzysztof Sikora, Krzysztof Markiefka – Mariusz Kraśniewski, Dawid Kapała, Tomasz Sobeczko (46. Przemysław Stebel), Paweł Ziaja, Krzysztof Koch – Dominik Siedlaczek (76. Dawid Maciaszczyk). Pozostali rezerwowi: Jan Parchański, Piotr Berger, Kamil Ogon, Daniel Malgrab. Trener: Grzegorz Dziuk
KS UNIA TURZA: Przemysław Cieśla – Gabriel Szkatuła, Kacper Krupiński, Piotr Szymiczek, Piotr Glenc – Dawid Skrzyszowski (60. Krystian Imiela), Kamil Kuczok, Paweł Staniczek, Kamil Tront (73. Dominik Zganiacz), Dariusz Pawlusiński – Kamil Brzoska (86. Dawid Pawlusiński). Pozostali rezerwowi: Marcin Musioł, Rafał Ganita, Jakub Malinowski, Szymon Sosna. Trener: Rajmund Zborowski

One thought on “Puchar jest nasz!!! Przemek Cieśla bohaterem

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.