Remis na własne życzenie

Mnóstwo niewykorzystanych okazji, świetna gra bramkarza gospodarzy oraz gol stracony w końcówce spotkania, to wszystko złożyło się na to, że Unia Turza zremisowała wczoraj 2:2 w wyjazdowym meczu z Płomieniem Połomia. Unici po dotkliwej porażce przed tygodniem z Unią Racibórz chcieli zrehabilitować się za ten słaby występ i już od początku meczu narzucili swój styl gry. W 5 min. po raz pierwszy musiał interweniować Dawid Piszczek, który w tylko sobie wiadomy sposób obronił płaskie uderzenie z 17 metrów Kamila Kuczoka. W 14 min. znów w głównej roli wystąpiła ta sama para, Kuczok uderzył z 20 metrów, a Piszczek i tym razem sparował to uderzenie na rzut rożny. Po nim groźną kontrę przeprowadzili gospodarze, ale Łukasz Matuszek mając obok siebie lepiej ustawionych dwóch kolegów z zespołu zdecydował się na strzał, ale nie trafił czysto w piłkę i Przemysław Cieśla z łatwością obronił.W 19 min. wydawało się, że Unia obejmie prowadzenie, bowiem po prostopadłym podaniu Krystiana Imieli sam przed Piszczkiem znalazł się Kamil Brzoska, ale golkiper Płomienia nogami obronił strzał naszego pomocnika na rzut rożny. W 24 min. jeszcze raz na uderzenie z dystansu zdecydował się Kuczok, piłka trafiła w plecy Dawida Zimonia i spadła pod nogi Brzoski, który jednak nie trafił do praktycznie pustej bramki! W 28 min. odpowiedzieli gospodarze, ale strzał Piotra Pastuszaka w porę zablokował Kacper Krupiński, a dobitka Matuszka była zbyt słaba i Cieśla nie miał problemów z obroną tego strzału. W 37 min. Brzoska zagrał w pole karne do Marka Gładkowskiego, ten jednak w decydującym momencie stracił równowagę, piłka co prawda wylądowała pod nogami Dariusza Pawlusińskiego, ale nasz kapitan nie miał z czego uderzyć i Piszczek znów był górą. Trzy minuty później wreszcie udało nam się pokonać bramkarza Połomi, po tym jak najwyżej w polu karnym do dośrodkowania „Plastika” z rzutu rożnego skoczył Paweł Staniczek i z bliska głową trafił do bramki. W następnej akcji po stracie Pastuszaka mamy kontrę na końcu której sam przed Piszczkiem znalazł się Brzoska, ale i tym razem golkiper obronił nogami jego strzał, piłka jeszcze łukiem zmierzała w kierunku bramki, ale na szczęście dla gospodarzy minęła o centymetry lewy słupek. W doliczonym czasie pierwszej połowy udało się w końcu Brzosce trafić do bramki, kiedy to po dośrodkowaniu Pawlusińskiego z prawej strony zszedł na „krótki” słupek i z bliska wpakował futbolówkę pod poprzeczkę. Wydawało się, że przy takiej przewadze już nic złego w tym meczu nie może nam się stać. Gospodarze co prawda trochę częściej atakowali, wykorzystując głównie szybkiego Matuszka po prawej stronie, ale jego rajdy nie zawsze przynosiły pozytywne efekty. Niestety jeden z nich zakończył się niepotrzebnym faulem w polu karnym Jakuba Malinowskiego i w 63 min. Paweł Szczeciński pewnie wykorzystując rzut karny zdobył kontaktowe trafienie dla połomian. Gospodarze „poczuli krew” i ruszyli ze zdwojoną siłą do ataku chcąc jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. To stwarzało naszym zawodnikom szanse na kontry, ale brakowało nam precyzji przy ostatnim podaniu. Swoje szanse mieli i Gładkowski i Imiela, ale ich strzały albo blokowali obrońcy, albo bronił je niezawodny Piszczek. W 85 min. bramkarz Płomienia w fantastyczny sposób obronił „bombę” Pawlusińskiego z ponad 20 metrów, a trzy minuty później to połomianie cieszyli się z wyrównania. Mateusz Badowski dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego wykonywanego tuż za linią środkową, piłka spadła pod nogi Jakubowi Canibołowi, prawie wszyscy nasi zawodnicy nie wiedzieć czemu wyszli z pola karnego zostawiając niepilnowanych dwóch zawodników Płomienia i Konrad Hasior z bliska głową skierował piłkę do naszej bramki. Jeszcze próbowaliśmy coś zmienić, ale swój kapitalny występ w 93 minucie potwierdził Piszczek, który obronił uderzenie z rzutu wolnego Pawlusińskiego i po chwili arbiter zakończył to interesujące widowisko. Szkoda straconych na własne życzenie dwóch punktów, bowiem już w pierwszej połowie powinniśmy rozstrzygnąć losy tego spotkania na swoją korzyść, ale nie po raz pierwszy w tym sezonie, zawodziła skuteczność. Kolejna okazja na powrót na zwycięskie tory nadarzy się w najbliższą niedzielę, kiedy to podejmować będziemy na własnym boisku Silesię Lubomia.

KS PŁOMIEŃ POŁOMIA – KS UNIA TURZA 2:2 (0:2)

0 – 1 Paweł Staniczek 40 min. (głową) asysta Dariusz Pawlusiński
0 – 2 Kamil Brzoska 45+2 min. asysta Dariusz Pawlusiński
1 – 2 Paweł Szczeciński 63 min. (rzut karny)
2 – 2 Konrad Hasior 88 min. (głową)

Sędziowali: Maciej Jankowski (główny), Rafał Lasyk, Paweł Książek (asystenci). Widzów: 100. Żółte kartki: Adam Ucher, Dawid Zimoń – Piotr Glenc, Dawid Skrzyszowski
KS PŁOMIEŃ POŁOMIA: Dawid Piszczek – Paweł Szczeciński, Wojciech Krzystała, Dawid Zimoń, Adam Ucher – Łukasz Matuszek, Mateusz Badowski, Marcin Franc (71. Konrad Hasior), Piotr Pastuszak (46. Patryk Szopa), Konrad Cieślak (77. Jakub Caniboł) – Marek Gąsior. Pozostali rezerwowi: Łukasz Tecław, Daniel Antończyk, Tymoteusz Gościniewicz. Trener: Mirosław Szwarga
KS UNIA TURZA: Przemysław Cieśla – Gabriel Szkatuła (46. Dawid Skrzyszowski), Kacper Krupiński, Jakub Malinowski (71. Marcin Malinowski), Piotr Glenc (82. Szymon Sosna) – Dariusz Pawlusiński, Kamil Kuczok (69. Bartosz Łyczko), Paweł Staniczek, Marek Gładkowski, Kamil Brzoska (86. Robert Maryniok) – Krystian Imiela. Pozostali rezerwowi: Bartosz Kowalski. Trener: Marcin Malinowski

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.