Spore emocje w meczach orlików i młodzików

Nasze drużyny młodzieżowe w końcówce minionego tygodnia rozegrały swoje kolejne mecze w nowym sezonie. W czwartek nasze orliki przegrały na własnym boisku z Rafako Racibórz 4:6, choć prowadziły po 20 minutach gry 3:0, a w piątek prawdziwy horror przeżywaliśmy na meczu młodzików w Rudniku, gdzie wynik spotkania ustalony został już w doliczonym czasie gry, a bramkę dającą podopiecznym Dariusza Pawlusińskiego wyrównanie zdobył Błażej Marcol w ostatniej akcji spotkania. Czwartkowy mecz orlików rozpoczął się dla Unii znakomicie, dwie bramki Kacpra Osydy i jedna Błażeja Marcola sprawiły, że unici szybko objęli wysokie prowadzenie. Niestety jeszcze przed przerwą nasi rywale zdobyli dwa gole i niebezpiecznie zbliżyli się do naszej drużyny. W drugiej połowie raciborzanie wykorzystywali błędy w naszej defensywie i szybko strzelili trzy bramki, wychodząc tym samym na dwubramkowe prowadzenie. Gol Osydy na pięć minut przed końcem meczu wlał nadzieję, że jednak turzanie zdobędą pierwsze punkty w tym sezonie, niestety pomimo dwóch świetnych okazji najmłodszego w drużynie Jacka Hanslika, to nasi rywale zdobyli tuż przed końcem meczu decydującego gola i to oni cieszyli się z wygranej. Mniej bramek, ale sporo emocji przyniosło piątkowe spotkanie naszych młodzików w Rudniku. Wyżej notowani rywale wysoko zawiesili poprzeczkę, ale to unici jako pierwsi zdobyli gola. W polu karnym faulowany był Nikodem Mazur, a rzut karny pewnie wykorzystał Osyda. Niestety z prowadzenia nie cieszyliśmy się zbyt długo, bo po upływie dwóch minut gospodarze za sprawą akcji Rafała Walaszka i strzale z najbliższej odległości Oliwiera Ćwika wyrównali straty. Prawdziwe emocje czekały nas dopiero w drugiej połowie. Oba zespoły nastawione na ofensywną grę, raz po raz stwarzały sobie okazje do zdobycia bramek, ale po naszej stronie świetnie spisywał się Piotr Pendziałek, a po drugiej stronie Nikodem Mazur trzykrotnie zmarnował sytuacje sam na sam z Maksymilianem Fiołką, a Osyda z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. W 55 min. wydawało się, że musi paść gol dla gospodarzy, ale będący w doskonałej okazji Walaszek trafił tylko w słupek. Wreszcie w 59 min. nasi obrońcy co prawda zatrzymali szarżującego Walaszka, ale do bezpańskiej piłki dopadł Bartłomiej Kuźnik i futbolówka odbijając się od słupka tym razem wpadła do naszej bramki. Radość rudniczan była ogromna, ich kapitan zdjął, wzorem swoich sławniejszych kolegów koszulkę, za co arbiter usunął go z boiska. Turzanie przypuścili ostateczny szturm na bramkę Fiołki, któremu najpierw po strzale Sylwestra Marcola pomogła poprzeczka, ale chwilę później musiał skapitulować, kiedy to po dośrodkowaniu Osydy z rzutu rożnego Błażej Marcol skierował piłkę z bliska do jego bramki. Po zdobyciu gola przez Unię arbiter nie wznawiał już gry od środka kończąc ten niezwykle emocjonujący mecz, a po ostatnim gwizdku gospodarze, którzy jeszcze przed chwilą mocno celebrowali, jak im się wydawało, zwycięską bramkę, padli z rozpaczy na murawę, a na ich policzkach pojawiły się łzy, nie szczęścia, a smutku. Unia tym samym zremisowała trzeci w tym sezonie mecz, a wszystkim tym rezultatom towarzyszyły niezwykłe emocje, o czym pisaliśmy w naszych relacjach. W tym tygodniu czekają nas dwa mecze orlików, w poniedziałek z Tworkowem oraz w środę zaległe spotkanie z Przyszłością Rogów, a młodziki w piątek podejmować będą na własnym boisku KS Kornowac, który w poprzednim sezonie występował pod nazwą SALOS Pogrzebień.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.