Zwycięstwo w ostatnim sparingu

Unia Turza pokonała wczoraj na wyjeździe swoją imienniczkę z Raciborza 2:1 i z bilansem czterech zwycięstw i jednej porażki zakończyła przygotowania do nowego sezonu. Sobotnie spotkanie pokazało, że poziom drużyn w okręgówce będzie w tym sezonie niezwykle wyrównany. Taki też był mecz dwóch Unii, raciborzanie wykorzystywali swój największy atut czyli granie długich piłek do napastników Mateusza Kocota i Sebastiana Kapinosa, i szczególnie ten drugi dał się mocno we znaki naszej defensywie. Turzanie zaś, w swoim stylu, krótkimi podaniami próbowali rozmontować mur obronny rywali, ale od początku nie za bardzo im się to udawało. Pierwszy kwadrans gry należał do gospodarzy, którzy z impetem ruszyli do ataku, kilka razy zakotłowało się pod naszą bramką, ale jednak uniknęliśmy straty bramki. Najbliżej jej zdobycia był w 13 min. Rafał Chałupiński, lecz minimalnie chybił uderzając po „długim” rogu z narożnika pola karnego. Potem obudzili się turzanie i w 21 min. powinni prowadzić 1:0, ale Marek Gładkowski fatalnie spudłował będąc sam na 8 metrze od raciborskiej bramki. Potem dobrej sytuacji nie wykorzystał Kapinos, który strzelił co prawda mocno, ale w środek i Przemysław Cieśla poradził sobie z obroną tego uderzenia. W 33 min. padła pierwsza bramka w tym spotkaniu, testowany przez nas napastnik prostopadłym podaniem uruchomił Kamila Brzoskę, ten wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem i po jego nodze trafił do siatki. Objęcie prowadzenia zdekoncentrowało na chwilę naszych zawodników, bo po chwili Kocot ograł młodszego Malinowskiego, wycofał piłkę na 8 metr do nadbiegającego Kapinosa, ale ten na szczęście strzelił obok prawego słupka. W 39 min. po błędzie grającego trenera raciborskiej Unii Grzegorza Jakosza przed szansą stanęli turzanie, ale Gładkowski zamiast podawać do lepiej ustawionych partnerów próbował strzelać, a że nie trafił czysto w piłkę, ta poleciała daleko obok słupka. Trzeba dodać, że nasi zawodnicy zdobyli w pierwszej połowie jeszcze dwie bramki, ale najpierw asystent arbitra głównego podniósł chorągiewkę i bramka Brzoski nie została uznana, podobnie jak gol Piotra Glenca, w tym przypadku sędzia wcześniej dopatrzył się zagrania ręką jednego z raciborzan i nakazał wykonanie rzutu wolnego tuż sprzed pola karnego. Druga połowa meczu też przyniosła kilka szans na zdobycie bramek, jako pierwsi mogli za sprawą Szlufarskiego wyrównać gospodarze, ale pomocnik raciborzan nie atakowany przez nikogo z 10 metrów trafił wprost w dobrze ustawionego Cieślę. W odpowiedzi Gładkowski trafił z ostrego kąta w boczną siatkę, a w 61 min. na 2:0 powinien podwyższyć Brzoska, który podobnie jak przy pierwszym golu został idealnie obsłużony przez testowanego napastnika, ale tym razem przegrał pojedynek jeden na jednego z bramkarzem rywali. Dwie minuty później ta zmarnowana okazja się zemściła, po kolejnym długim podaniu z defensywy, Kapinos nie namyślając się długo „kropnął” z woleja i piłka odbiwszy się od poprzeczki wpadła do bramki. Gospodarze po tym efektownym golu poszli za ciosem i w 69 min. znów Kapinos uwolnił się spod opieki naszych obrońców, ale tym razem jego strzał głową wyłapał „na raty” Cieśla. Przez ostatnie 20 minut spotkania gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, trenerzy dokonywali licznych zmian, a jak się później okazało jedna z nich przeprowadzona przez trenera Malinowskiego dała zwycięską bramkę dla jego podopiecznych. Stało się to w 89 minucie meczu, kiedy to najpierw po dośrodkowaniu Dariusza Pawlusińskiego obrońca gospodarzy w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny uprzedzając nadbiegającego Szymona Sosnę, a po centrze naszego kapitana z rogu na „krótkim” słupku główkował wprowadzony na boisko sześć minut wcześniej Dominik Zganiacz, Aleksander Pluta instynktownie sparował to uderzenie, a w zamieszaniu podbramkowym naciskany przez Jakuba Malinowskiego Kocot trafił do własnej bramki. W naszym zespole w sobotnim sparingu zabrakło aż 5 zawodników, do kontuzjowanych już wcześniej Dawida Pawlusińskiego i Roberta Marynioka dołączył Kacper Krupiński, który miał drobny wypadek w drodze do pracy, nie było też przebywającego na krótkim urlopie Dawida Skrzyszowskiego, a Rafała Ganitę zatrzymała w domu rodzinna uroczystość. Cieszyć musi kolejne sparingowe zwycięstwo oraz fakt, że w każdym z pięciu rozegranych meczów potrafiliśmy sobie stworzyć po kilka klarownych okazji do zdobycia bramek. Mamy nadzieję, że nasi zawodnicy z czasem oswoją się z faktem, że w Unii nie gra już Dawid Hanzel, na którym do tej pory spoczywała rola łowcy bramek i będą bardziej skuteczni, a wtedy o losy spotkań będziemy spokojni.

KS UNIA RACIBÓRZ – KS UNIA TURZA 1:2 (0:1)

0 – 1 Kamil Brzoska 33 min. asysta zawodnik testowany
1 – 1 Sebastian Kapinos 63 min.
1 – 2 Mateusz Kocot 89 min. (samobójcza)

Sędziowali: Mateusz Piszczelok (główny), Łukasz Sytnik, Kamil Jureczko (asystenci). Widzów: 30. Żółta kartka: Bartosz Łyczko

Skład Unii Turza: Przemysław Cieśla – Gabriel Szkatuła (74. Jan Chlebik), Marcin Malinowski, Jakub Malinowski, Piotr Glenc – Dariusz Pawlusiński, Paweł Staniczek (78. Bartosz Łyczko), Bartosz Łyczko (46. Kamil Kuczok), Marek Gładkowski (83. Dominik Zganiacz), Kamil Brzoska (74. Szymon Sosna) – zawodnik testowany. Trener: Marcin Malinowski

One thought on “Zwycięstwo w ostatnim sparingu

  1. szacun za wygraną w tym upale oby tak w lidze – myślę że jak wrócą do składu nieobecni to już całkiem będzie dobrze – powodzenia !!!!!!!!!! UNIA TURZA ŚL !!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.