Przedostatni sprawdzian na „piątkę”

W swoim przedostatnim meczu sparingowym w zimowym okresie przygotowawczym Unia Turza pokonała na boisku w Borucinie miejscowy Naprzód 5:0. Sobotni mecz miał podobny przebieg jak ten ligowy z listopada ubiegłego roku, bowiem do przerwy oba zespoły też nie znalazły sposobu na pokonanie bramkarzy przeciwnika (choć bliżej tego byli na pewno unici), a po przerwie dość szybko wyszli na prowadzenie, które do końca meczu regularnie podwyższali. Już w 6 min. podopieczni grającego trenera Marcina Malinowskiego przeprowadzili składną akcję prawą stroną boiska, Dariusz Pawlusiński wypuścił w bój Dawida Hanzela, ten wycofał piłkę do nadbiegającego Marka Gładkowskiego, który jednak z 10 metrów nie trafił w światło bramki. W 29 min. wracający do dobrej formy z rundy jesiennej Hanzel próbował zaskoczyć golkipera Naprzodu strzałem z woleja, ale piłka o dobry metr minęła prawy słupek borucińskiej bramki. Po chwili to gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, ale Tomasz Lewandowski poradził sobie ze strzałem Sebastiana Kapinosa. Napastnik Naprzodu był w pierwszej połowie niezwykle groźny, kilka razy dochodził do długich piłek, ale uważnie grający defensorzy Unii w porę zażegnywali niebezpieczeństwo. W 41 min. turzanie przeprowadzili najlepszą akcję w tej części gry i zabrakło niewiele do zdobycia gola, bowiem strzelający z woleja Hanzel trafił w poprzeczkę. Po przerwie szybko rozstrzygnęliśmy losy spotkania, ale tym razem to nie Dawid Pawlusiński okazał się „katem” gospodarzy. Nie upłynęła nawet minuta gry, a obsłużony przez Kamila Kuczoka nasz najlepszy strzelec „przepchnął” obrońcę, który przy okazji faulował króla strzelców naszej okręgówki, a sam poszkodowany pewnie wykorzystał rzut karny. Unici nie zamierzali na tym poprzestać i raz po raz zagrażali bramce Mateusza Nieckarza, który m.in. obronił strzał z bliskiej odległości Pawła Staniczka w 49 min. Dwie minuty później przed szansą stanął Dawid Pawlusiński, ale w sytuacji sam na sam strzelił obok prawego słupka. Lepiej spisał się za to jego ojciec Dariusz, który najpierw wyłożył jak na tacy piłkę Kamilowi Kosteckiemu, który głową dopełnił formalności, a w 58 min. dobił do bramki odbity przez Nieckarza strzał Hanzela. W 64 min. powinno być 4:0, ale piłka w ostatniej chwili skoczyła przed szykującym się do strzału do pustej bramki Hanzelem i gospodarze zdołali wyjść z opresji. Nie udało im się to cztery minuty później, kiedy to ponownie w polu karnym faulowany był Hanzel, ale tym razem do piłki ustawionej na jedenastym metrze od borucińskiej bramki podszedł Arkadiusz Lalko, i choć Nieckarz wyczuł jego intencje, to strzał był na tyle silny i precyzyjny, że piłka zatrzepotała w siatce. Dzieła zniszczenia dokończył w 75 min. Kuczok, który „klepnął” piłkę z Gładkowskim i bez problemów wykorzystał sytuację sam na sam z rezerwowym bramkarzem gospodarzy. Do końca meczu trwała dominacja Unii, nasi zawodnicy grali szybko i składnie aż miło było patrzeć, jak piłka wędruje od nogi do nogi pośród zdeterminowanych do strzelania kolejnych bramek unitów. Co prawda ta sztuka im się już nie udała, ale rosnąca forma naszych zawodników musi cieszyć nie tylko trenera, ale też wiernych kibiców, którzy w dość sporej liczbie jak na mecz sparingowy pojawili się na boisku w Borucinie. Oba zespoły nie grały w optymalnych zestawieniach, u nas zabrakło kontuzjowanych Kacpra Krupińskiego i Bartosza Suszka, chorych Kamila Główki, Mikołaja Szewczyka i Vadyma Praduntsa oraz przebywającego za granicą Oskara Stanika.

KS NAPRZÓD BORUCIN – KS UNIA TURZA 0:5 (0:0)

0 – 1 Dawid Hanzel 46 min. (rzut karny)
0 – 2 Kamil Kostecki 53 min. (głową) asysta Dariusz Pawlusiński
0 – 3 Dariusz Pawlusiński 58 min.
0 – 4 Arkadiusz Lalko 68 min. (rzut karny)
0 – 5 Kamil Kuczok 75 min. asysta Marek Gładkowski

Skład Unii: Tomasz Lewandowski – Robert Maryniok (46. Piotr Glenc), Marcin Malinowski (46. Arkadiusz Lalko), Jan Krupiński, Gabriel Szkatuła – Dariusz Pawlusiński, Kamil Kuczok, Paweł Staniczek, Marek Gładkowski (46. Kamil Kostecki), Dawid Pawlusiński (69. Robert Maryniok) – Dawid Hanzel (69. Marek Gładkowski). Trener: Marcin Malinowski

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.