Unia w finale, Lewandowski bohaterem

Unia Turza po raz drugi w historii awansowała do finału Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Racibórz pokonując po rzutach karnych Silesię Lubomia. Spotkanie po 90 minutach zakończyło się remisem 1:1, a „jedenastki” lepiej wykonywali turzanie, którzy wykorzystali wszystkie, a Tomasz Lewandowski obronił zaś w znakomitym stylu strzały Błażeja Dzierżawy i Mateusza Kondziołki. Nasi zawodnicy mogli już znacznie wcześniej rozstrzygnąć o losach tego meczu, ale seriami marnowali znakomite okazje do zdobycia bramek. Pierwszą w 12 min. zmarnował Kamil Kostecki, który po dośrodkowaniu Oskara Stanika przestrzelił z 11 metrów. Minutę później jeszcze lepszej okazji na objęcie prowadzenia nie wykorzystał Marek Gładkowski, który po dośrodkowaniu Dariusza Pawlusińskiego główkował z 5 metrów wprost w ręce bramkarza. W 19 min. jedyną szansę w pierwszej połowie zmarnowali gospodarze, którzy po stracie Gładkowskiego przeprowadzili szybką kontrę, nie pomogło wyjście z bramki Lewandowskiego, ale Dominik Szymura zamiast strzelać do pustej bramki, chciał podawać do Bartłomieja Sochy i skończyło się zablokowaniem strzału najbardziej doświadczonego zawodnika Silesii. Po chwili powinien uszczęśliwić naszych kibiców Stanik, ale po dobrej indywidualnej akcji strzelił obok lewego słupka lubomskiej bramki. W 42 min. po raz drugi w tym meczu przed szansą stanął Gładkowski, ale znów lepszy okazał się Piotr Szuścik, który instynktownie obronił strzał naszego pomocnika z 6 metrów. Po przerwie dalej atakowali turzanie, ale nie potrafili zdobyć bramki. Tak było np. w 57 min. kiedy to unici przeprowadzili składną akcję, ale w decydującym momencie piłka „skoczyła” starszemu Pawlusińskiemu i poleciała wysoko nad poprzeczką. W 64 min. „Plastik” dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego wprost na głowę swojego syna Dawida, ale ten posłał futbolówkę obok słupka. W 73 min. kolejną dwójkową akcję ojca z synem przerwał w ostatniej chwili Marcin Szymiczek, który zablokował strzał Dawida. Między 75 a 77 minutą podopieczni trenera Jacka Gorczycy mieli kilka szans by rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść. Piłka „latała” wzdłuż i wszerz pola karnego gospodarzy, po strzale Arkadiusza Lalko, piłkę wybili obrońcy tuz sprzed linii bramkowej (ręką?), potem Gładkowski, Stanik i Dawid Pawlusiński, ale futbolówka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki gospodarzy. W końcu słabo prowadzący te zawody arbiter nie zauważył ewidentnego faulu w polu karnym na Dariuszu Pawlusińskim.Te niewykorzystane okazje zemściły się w 83 min. kiedy to kapitalne uderzenie Sochy z 25 metrów wylądowało w „okienku” naszej bramki. Należy dodać, że napastnik Silesii chwilę przedtem zmarnował 200% sytuację, bowiem z 8 metrów niepilnowany przez nikogo fatalnie przestrzelił nad poprzeczką. Lubomianie nie cieszyli się z prowadzenia zbyt długo, bowiem sędzia w 84 min. podyktował problematyczny rzut karny dla Unii po zagraniu ręką jednego z gospodarzy, a pod nieobecność kontuzjowanego etatowego strzelca rzutów karnych w naszej drużynie Dawida Hanzela, pewnym egzekutorem okazał się Lalko. Chwilę potem asystent głównego arbitra podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego wychodzącego na czystą pozycję Dariusza Pawlusińskiego, co wzbudziło frustrację całej ławki rezerwowych Unii, bowiem nasz kapitan na pewno na spalonym nie był. Niestety nasi zawodnicy chcąc uniknąć loteryjnych rzutów karnych, postawili wszystko na jedną kartę i mały włos nie zostali za tę odważną grę skarceni. Po długim wybiciu spod własnej bramki Adriana Kamczyka niespodziewanie sam przed Lewandowskim znalazł się Kondziołka, ale ta sytuacja chyba go zaskoczyła, bo mógł zrobić z piłką wszystko, a praktycznie podał ja w ręce naszego golkipera!!! O awansie do finału Pucharu Polski miały zadecydować więc rzutu karne, do których trener Gorczyca desygnował Oskara Stanika, Marka Gładkowskiego, Kamila Kuczoka, Dariusza Pawlusińskiego i Arkadiusza Lalko. Wszyscy nasi zawodnicy zdali egzamin z opanowania nerwów i pewnie wykorzystali swoje karne, a związku z tym, że Lewandowski obronił wspomniane na wstępie strzały dwóch zawodników Silesii, Lalko nie musiał już podchodzić do piłki i to Unia wywalczyła awans do finału, w którym zmierzy się z obrońcą tytułu IV-ligowym Dębem Gaszowice, który w drugim półfinale bez problemów wygrał w Czernicy z miejscowym Zameczkiem 7:1.

LKS SILESIA LUBOMIA – KS UNIA TURZA 1:1 (0:0)  rzuty karne 3:4

1 – 0  Bartłomiej Socha 83 min.
1 – 1  Arkadiusz Lalko 84 min. (rzut karny)

Karne:
1 – 0  Adrian Kamczyk
1 – 1  Oskar Stanik
1 – 1  Błażej Dzierżawa – obonił Lewandowski
1 – 2  Marek Gładkowski
2 – 2  Kamil Brzoska
2 – 3  Kamil Kuczok
3 – 3  Mateusz Adamczyk
3 – 4  Dariusz Pawlusiński
3 – 4  Mateusz Kondziołka – obronił Lewandowski

Sędziowali: Dariusz Lenort (główny), Łukasz Sytnik, Wacław Błaszczok (asystenci). Widzów: 70. Żółte kartki: Bartłomiej Socha, Piotr Szuścik – Kamil Kuczok

LKS SILESIA LUBOMIA: Piotr Szuścik – Kamil Biły, Adrian Kamczyk, Marcin Szymiczek, Jakub Kopel – Dominik Szymura (59` Mateusz Adamczyk), Dawid Nepelski, Błażej Dzierżawa, Mateusz Kondziołka, Kamil Brzoska – Bartłomiej Socha. Trener: Piotr Hauder
KS UNIA TURZA: Tomasz Lewandowski – Piotr Glenc, Arkadiusz Lalko, Paweł Staniczek, Robert Maryniok (61` Gabriel Szkatuła) – Dariusz Pawlusiński, Kamil Kuczok, Kamil Kostecki, Marek Gładkowski, Dawid Pawlusiński (77` Mikołaj Szewczyk) – Oskar Stanik. Pozostali rezerwowi: Kamil Główka, Jan Krupiński, Bartosz Suszek. Trener: Jacek Gorczyca

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.