Od euforii po płacz

W niezwykle dramatycznych okolicznościach Unia Turza przegrała na własnym boisku z Lechią Dzierżoniów 3:4. Spotkanie miało niesamowity przebieg, Unia rozpoczęła od prowadzenia 2:0 po 11 minutach gry, by w 75 minucie przegrywać 2:3.

88 minucie Michał Szczurek doprowadził do remisu, po czym mieliśmy dwie „setki’ by złamać rywala, ale to oni zadali w doliczonym czasie gry decydujący cios. Podobnie jak jesienią w meczu z tym przeciwnikiem tracimy punkty w ostatnich sekundach gry, i w obu przypadkach na własne życzenie. W Dzierżoniowie na 30 sekund przed końcem mieliśmy rzut wolny na własnej połowie, który źle rozegraliśmy i gospodarze w zamieszaniu podbramkowym wyrównali, a wczoraj dwie szybko zdobyte bramki uśpiły nasz zespół co kosztowało nas niestety zerową zdobycz punktową.

Kiedy w 8 minucie Dariusz Pawlusiński kapitalnym uderzeniem wyprowadził Unię na prowadzenie, mało kto przypuszczał, że może nam się stać w tym meczu coś przykrego. Tym bardziej, że po następnych 3 minutach było już 2:0, po tym jak Dawid Hanzel wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Jonatanie Dominie.

W 17 minucie po raz pierwszy niebezpiecznie zaatakowali goście, ale na szczęście Damian Niedojad uderzył obok lewego słupka. W odpowiedzi fantastyczna parada Łukasza Malca po strzale Hanzela w „okienko’ uchroniła Lechię od straty trzeciej bramki. W 27 minucie goście zdobyli kontaktowego gola po „główce’ Pawła Słoneckiego, który wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu wolnego Damiana Szydziaka.

Do końca pierwszej połowy goście dążyli do wyrównania, ale nie potrafili przebić się przez zasieki obronne Unii. Za to swój wyczyn z 8 minuty mógł skopiować tuż przed przerwą Dariusz Pawlusiński, ale tym razem jego uderzenie z rzutu wolnego z kłopotami, ale jednak wybronił Malec.

W szatni trener Piotr Hauder apelował do swoich zawodników o koncentrację i większą agresywność na połowie przeciwnika i przestrzegał przed myśleniem o łatwej wygranej. Niestety już na początku drugiej części gry tej koncentracji zabrakło Szczurkowi, który nie atakowany przez nikogo podał piłkę Szydziakowi, ten widząc wychodzącego z bramki Marcina Musioła, sprytnie podał do nadbiegającego Niedojada, który dopełnił formalności. Goście „poczuli” krew i z ochotą ruszyli do przodu, dwukrotnie strzelał Grzegorz Borowy, ale oba jego uderzenia mijały cel.

Turzanie nie chcieli zostać dłużni i zrobił się całkiem otwarty mecz. W 70 i 73 minuce dwie podobne indywidualne akcje przeprowadził Hanzel, obie zakończył silnymi strzałami, ale oba w znakomitym stylu sparował na rzut rożny bramkarz Lechii. W 75 minucie to goście dopięli jednak swego i po strzale głową Marcina Buryło objęli, zważywszy na początek meczu, trochę niespodziewanie prowadzenie.

Turzanie nie załamali się jednak i ze zdwojoną siłą ruszyli do odrabiania strat. Najpierw Hanzel główkował w boczną siatkę, potem unici domagali się karnego po tym jak ściągany na ziemię był Szczurek, aż wreszcie nasz stoper odkupił po części swój błąd i strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Polaka doprowadził do wyrównania. Oszołomieni goście powinni stracić kolejne dwa gole, ale najpierw Hanzel zbyt długo zwlekał ze strzałem do pustej bramki i został zablokowany, a chwilę później sam przed bramkarzem znalazł się Polak, ale myśląc że sędzia odgwiżdże spalonego uderzył wprost w niego.

Dużo lepiej za to spisał się pod naszym polem karnym Buryło, który plasowanym strzałem z 16 metrów po „długim” rogu pokonał Musioła. Po stracie bramki pozostało turzanom niewiele czasu na odrobienie strat, ale w ostatnich sekundach byliśmy blisko, niestety ponownie zatrzymał nas Malec, który obronił strzał Hanzela zmierzający pod poprzeczkę.

Po ostatnim gwizdku arbitra wszyscy unici padli na murawę, zdruzgotani tym, iż zbyt łatwo wypuścili z rąk niezwykle ważne punkty. Czasu na przemyślenia, i może dobrze, nie ma zbyt dużo, bo już w środę czeka nas kolejny ciężki mecz z niewygodnym rywalem jakim bez wątpienia jest Piast Żmigród.

LKS UNIA TURZA – MZKS LECHIA DZIERŻONIÓW 3:4 (2:1)

1-0  Dariusz Pawlusiński 8′ (rzut wolny)
2-0  Dawid Hanzel 11′ (rzut karny)
2-1  Paweł Słonecki 27′ (głową)
2-2  Damian Niedojad 53′
2-3  Marcin Buryło 75′ (głową)
3-3  Michał Szczurek 88′ (głową ) asysta Paweł Polak
3-4  Marcin Buryło 90+1′

Sędziowali: Szymon Łężny (główny), Jacek Tokarski, Dawid Matyszczak (asystenci)
Widzów: 450
Żółte kartki: Paweł Kulczyk – Patryk Paszkowski, Filip Barski, Piotr Pietkiewicz

LKS UNIA TURZA: Marcin Musioł – Michał Szczurek, Paweł Staniczek, Dawid Mikołajec (81`Marcin Zarychta) – Paweł Polak, Bartłomiej Sikorski, Szymon Gałecki (55`Patryk Dudziński), Dawid Pawlusiński – Dariusz Pawlusiński (63`Paweł Kulczyk), Dawid Hanzel, Jonatan Domin ( 53`Piotr Glenc)
Rezerwowi: Dawid Fugiel, Mateusz Sitnik, Piotr Szymiczek
Trener: Piotr Hauder
MZKS LECHIA DZIERŻONIÓW: Łukasz Malec – Paweł Słonecki, Damian Korkuś, Filip Barski, Patryk Paszkowski – Marcin Buryło, Adam Kowalczyk, Piotr Pietkiewicz, Grzegorz Borowy, Damian Szydziak ( 90+4`Jakub Bolisęga)
Rezerwowi: Michał Michalski, Marcin Rzepka, Maciej Aleksiuk, Bartosz Tomkiewicz
Trener: Zbigniew Soczewski

5 thoughts on “Od euforii po płacz

  1. demony wrocily z jesieni niestety bramki i punkty tracone w ostatnich minutach ale coś za coś jeśli po 11 min. wygrywa się 2-0 to lepszego otwarcia nie można sobie wymarzyć tylko że przeciwnik miał 80min. na odwrocenie losów meczu a niestety taktyka trenera nie sprawdziła się rywal gral bardzo agresywnie i wywierał presję na Unitach którzy popelniali coraz więcej błędów ( każdy zespół pod presją nawet Barca popełnia błedy }i skończyło się tragedią ! Dziwię się ze na stosunkowo małym boisku w Turzy rywale mieli tyle swobody na połowie Unii cofniętej cała jedenastką na swojej połowie co świadczy o dobrym przygotowaniu technicznym przeciwnika – niestety szanse na utrzymanie zostaly zredukowane o 50 % bo przegraliśmy mecz z drużyną ktora też walczy o utrzymanie i na której należalo zdobyć punkty – pozostala walka i wiara że nadzieja umiera ostatnia !

  2. Z taką grą spadek pewny niema szans się utrzymać niewiem po co tam się pchali do tej 3 ligi to co pokazali teraz z Lechią to poziom A klasy niekiedy jest lepszy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.