Jubileusz trenera Jana Adamczyka

W sobotnim meczu z Drzewiarzem Jasienica trener naszego zespołu Jan Adamczyk po raz 100-ny zasiadł na ławce trenerskiej Unii Turza. Przygoda tego doświadczonego szkoleniowca z naszym klubem rozpoczęła się 29 kwietnia 2013 roku, kiedy to po porażce na własnym boisku z Kornowacem do dymisji podał się Piotr Szymiczek, a 1 maja nastąpił oficjalny debiut w wygranym 3:1 wyjazdowym meczu w Górkach Śl. Unia zajmowała wtedy szóste miejsce w tabeli raciborskiej klasy A i traciła do premiowanego awansem drugiego miejsca aż 14 punktów.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zespół Unii zaczął wygrywać, a 11 kolejnych zwycięstw przyniosło nieoczekiwany, choć upragniony awans do klasy okręgowej, po raz pierwszy w historii naszego klubu. Kibice na pewno zapamiętają z tego okresu efektowne zwycięstwo z liderującym Naprzodem Borucin 6:0, wygraną 3:2 w wyjazdowym meczu z bezpośrednim rywalem do awansu LKS-em Studzienna czy odbywający się przy świetnej oprawie decydujący o awansie mecz z Pietrowicami. Awans do klasy okręgowej to bezsprzecznie sukces trenera Jana Adamczyka, który „wskoczył” do zespołu w trakcie rundy wiosennej, nie mógł już wzmocnić kadry żadnym transferem, ale potrafił wpłynąć pozytywnie na drużynę, wprowadził dyscyplinę taktyczną i kilka nowinek treningowych. Z pewnością pomógł mu w tym fakt, że z kilkoma zawodnikami pracował już wcześniej w Czarnych Gorzyce, a np. taki Paweł Kulczyk, który za kadencji trenera Szymiczka nie potrafił zdobyć bramki, po zmianie szkoleniowca w 11 meczach zdobył ich aż 15. Malkontenci twierdzili, że Turza nie ma czego szukać w okręgówce i po jednym sezonie z pewnością wróci na swoje miejsce. Kilka udanych ruchów transferowych sprawiło jednak, że Unia nie dość że nie spadła, to awansowała do IV ligi!!! Początki w klasie okręgowej były trudne, po pięciu kolejkach byliśmy w „ogonie” ligowej tabeli, ale trener obiecywał lepsze wyniki od września i te przyszły. Rundę jesienną skończyliśmy na czwartym miejscu ze stratą siedmiu punktów do liderujących Gołkowic. Wiosną nie przegraliśmy jednak żadnego spotkania i z nawiązką odrobiliśmy straty. Stało się to czego naprawdę nikt się przed sezonem nie spodziewał, ale nasi piłkarze już od 10 maja powoli „przyzwyczajali” kibiców do tego faktu, bo wtedy objęli prowadzenie w tabeli, którego nie oddali już do końca. Niebagatelną rolę w tym sukcesie odegrał nasz trener, który bez problemu potrafił wkomponować to drużyny kilku nowych zawodników, poczynając od zbudowania solidnej formacji defensywnej, a na „pozwoleniu” swoim ofensywnym graczom na inwencję twórczą kończąc. W pierwszym sezonie IV-ligowym okazało się, że różnica poziomu pomiędzy klasą okręgową a IV ligą jest adekwatna do nazwy (klasa – liga) i rundę jesienną spędziliśmy w dolnych rejonach tabeli. Stało się jasne, że nawet tak doświadczony trener bez dodatkowych wzmocnień kadry może tylko walczyć o utrzymanie. Ambicje zarówno trenera jaki sponsora klubu Pana Zenona Reka były jednak wyższe, co zaowocowało kilkoma transferami, a te od razu uczyniły z Unii jeden z lepszych zespołów IV-ligowych. W wiosennych rozgrywkach byliśmy „drugą siłą” i na koniec sezonu przyniosło to ósme miejsce, co jak na absolutnego beniaminka było sporym osiągnięciem. Przed kolejnym sezonem czekało trenera zmontowanie nowej linii obrony, bo po odejściu Grzegorza Jakosza, Jana Krupińskiego i Adama Uchera pozostał z niej tylko Daniel Gojny. W dodatku w krótkiej przerwie letniej nie udało się nam ściągnąć do Unii żadnego „rasowego” stopera, więc szkoleniowiec zdecydował się „przysposobić” do tej roli defensywnego pomocnika Kamila Kuczoka i bocznego obrońcę Karola Bochenka. Wyszło to znakomicie, co widać w tabeli. Unia straciła najmniej bramek ze wszystkich zespołów naszej grupy, stąd też nie dziwi fakt, że przez 28 kolejek przewodziła IV-ligowej stawce.

Trzy lata pracy trenera Jana Adamczyka, to jak widać jedno pasmo sukcesów naszej Unii. Dwa awanse do wyższych klas (na razie), mistrzostwo II grupy IV ligi, 2/3 wygranych meczów to znakomity bilans. Rola w tych cudownych wydarzeniach tego doświadczonego szkoleniowca jest niepodważalna, choć jak wszyscy wiedzą to zawodnicy biegają po murawie i to oni bezpośrednio „odpowiadają” za wynik. Trener Jan Adamczyk to trener z charakterem, czy jak kto woli z charyzmą, z własnym zdaniem, które często nie jest zbyt popularne. Do tego dochodzi wypracowany przez lata (mistrzostwo Polski juniorów z Odrą Wodzisław, współpraca na ławce jako asystent z dwoma późniejszymi selekcjonerami kadry narodowej Waldemarem Fornalikiem i Franciszkiem Smudą) solidny warsztat pracy, psychologia sportu, czyli umiejętne „czytanie” możliwości danego zawodnika w sferze mentalnej oraz przywiązywanie dużej uwagi do elementów taktyki gry, odpowiedniego ustawiania się zawodników na boisku. Ten konglomerat cech znakomicie sprawdził się w naszych realiach, czego efektem są wspomniane świetne osiągnięcia. Dziękujemy trenerowi za już i prosimy o więcej (przed nami baraże o awans do III ligi). Sobotni mecz na własnym stadionie z Drzewiarzem Jasienica był znakomitą okazją do oficjalnego podziękowania trenerowi za dotychczasową pracę. Ze swej strony życzymy trenerowi dalszych owocnych lat pracy w naszym klubie.

LICZBA ZWYCIĘSTW:  61
LICZBA REMISÓW:  20
LICZBA PORAŻEK: 19
BILANS BRAMKOWY:  210 – 100

ŚREDNIA PUNKTÓW NA MECZ:  2,03
ŚREDNIA ZDOBYTYCH BRAMEK NA MECZ:  2,10
ŚREDNIA STRACONYCH BRAMEK NA MECZ:  1,00

LICZBA ZWYCIĘSTW Z RZĘDU:  12
LICZBA MECZÓW BEZ PORAŻKI Z RZĘDU:  16
NAJWYŻSZE ZWYCIĘSTWO:  7:0 (DWA RAZY)
NAJWYŻSZA PORAŻKA:  0:3 (JEDEN RAZ)
LICZBA MECZÓW BEZ STRATY GOLA:  33

NAJCZĘŚCIEJ PADAJĄCY WYNIK MECZU:  

2:1 (18 razy), 2:0 (13 razy), 1:0 (11 razy)
NAJCZĘŚCIEJ GRALI:
PAWEŁ KULCZYK94 mecze
BARTŁOMIEJ SIKORSKI86 meczów
GABRIEL SZKATUŁA77 meczów
NAJCZĘŚCIEJ STRZELALI:
PAWEŁ KULCZYK – 56 bramek,
DAWID HANZEL – 30 bramek,                                                 BARTŁOMIEJ SIKORSKI – 22 bramki

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.