J. Dankowski: „Chcemy grać skuteczny futbol”

Tuż przed startem rundy rewanżowej zapytaliśmy trenera naszego zespołu Józefa Dankowskiego o zimowe przygotowania i oczekiwania jakie ma wobec drużyny na dzień przed pierwszym meczem wiosny.

Redakcja: Czy jest Pan zadowolony z zimowych przygotowań oraz z transferów przeprowadzonych przez klubowych działaczy?
J. Dankowski: Rozpoczęliśmy zajęcia 9 stycznia wykorzystując zgodnie z planem obiekty, które dzięki naszemu kierownikowi Zbyszkowi Adamczykowi zostały odpowiednio szybciej zarezerwowane w godzinach, które chcieliśmy, dopasowując je do godzin pracy naszych zawodników. Trenowaliśmy głównie na boisku ze sztuczną nawierzchnią na wodzisławskiej „budowlance”, na siłowni przy SP 28 także w Wodzisławiu oraz na hali sportowej w Gorzyczkach, więc ogólnie jestem z tego okresu pracy zadowolony. Jeżeli chodzi o transfery, to musimy sobie zdawać sprawę z możliwości finansowych jakie posiada klub. Te które mamy, są przede wszystkim dzięki Prezesowi Zenonowi Rekowi na niezłym poziomie jak na III ligę, i mając na względzie warunki socjalno-bytowe czy ekonomiczne to uważam, że te transfery dodały jakości temu zespołowi. Wszyscy pozyskani tej zimy zawodnicy, czyli Lalko, Kostecki, Trąd, Suchecki, Lewandowski czy wracający po kontuzjach Dudała i Polak będą tworzyli nową jakość . Sezon przed nami długi i ciężki, stąd każdy zawodnik będzie przydatny. Na boisko może wybiec na początku tylko jedenastu piłkarzy, ale często bywa tak, że ten czternasty czy piętnasty rozstrzyga o wynikach wielu spotkań. W porównaniu z rundą jesienną na pewno mamy bardziej wyrównany zespół i jeżeli tylko omijać nas będą kontuzje i będę miał pełen komfort wyboru odpowiedniego ustawienia, to możemy być spokojni o postawę całej kadry.

Trenuje Pan Unię od końca sierpnia ubiegłego roku, czy teraz może Pan powiedzieć, że zawodnicy zrozumieli już filozofię gry preferowaną przez swojego trenera?
Myślę, że chodzi tutaj bardziej o pierwiastek jaki chciałbym zaszczepić chłopakom. W samej filozofii gry niewiele się zmienia. Żeby być skutecznym czy to w defensywie czy też w ofensywie, byłoby dobrze żeby to było zrobione zgodnie ze sztuką piłkarską. W parze musi iść zarówno dobre wyszkolenie techniczne, taktyczne jak i przygotowanie czysto fizyczne. To wszystko decyduje o wyniku meczu, bo każda piłka niechlujnie zagrana, niechlujnie przyjęta, każde że tak powiem „radosne” bieganie nie sprzyja uzyskiwaniu dobrych rezultatów. Chcemy mieć kontrolę nad wydarzeniami na boisku, być skutecznymi w tym co robimy, bo tylko to pozwoli na wygrywanie meczów.

Czy jest ktoś kogo chciałby Pan wyróżnić za poczyniony postęp pod okiem doświadczonego trenera jakim niewątpliwie Pan jest?
Nie, ja raczej uciekam daleko od wystawiania jakichś indywidualnych cenzurek. Musimy sobie zdawać sprawę, że w większości moi podopieczni są do dyspozycji klubu dopiero popołudniu, po swojej pracy, i trzeba ich za to szanować, że wyłączając choroby czy kontuzje, notowali prawie 100% obecność na zajęciach, które toczyły się przy ogromnym ich zaangażowaniu w to co mamy do wykonania.

Wróćmy jeszcze na chwilę do zimowych przygotowań. Jak wiemy Unia zajmuje po jesieni 16 miejsce w tabeli, więc cel jaki przed nią stoi jest jasny. Czy wyniki sparingów i styl gry prezentowany w nich przez naszych zawodników pozwala ze spokojem oczekiwać na start wiosennej rundy?
Tak, jak najbardziej. Pewnie, że każde przygotowania, każdy okres gier kontrolnych, nie o punkty w lidze, jest jakąś niewiadomą, ale to co działo się aż do dzisiaj napawa optymizmem, bo takie mecze jak z Elaną Toruń czy Havirovem stały naprawdę na dobrym, żeby nie powiedzieć na bardzo dobrym piłkarskim poziomie, co odzwierciedlały też wyniki tych spotkań. Przypominam, że w tym okresie pracowaliśmy dosyć mocno, a pomimo to, dyspozycja chłopaków mogła mnie zadowolić.

Unię czeka trudny początek rundy rewanżowej, przypomnijmy, że jesienią przegraliśmy pierwsze pięć meczów. Czy nie obawia się trener, że ta historia może się powtórzyć, a jeśli nie to na ile punktów Pana zdaniem możemy liczyć?
Przed meczem nie ma co liczyć punktów, więc nie będę się bawił w prognozowanie wyników. Będziemy się starali grać dobrze, skutecznie, o pełną pulę. Na pewno nie pogardzimy żadnym punktem, bo każdy zdobyty zbiera się potem w całość i stanowi o miejscu w tabeli. Nie ma co wracać do historii, najlepiej z niej czułem się w Szkole Podstawowej, a od tego czasu sporo czasu już upłynęło. Liczy się to co teraz, to co przed nami i to jest dla nas najważniejsze.

Jak Pan ocenia potencjał swojego zespołu na tle innych rywali i czy śledził Pan zmiany jakie nastąpiły w składach u naszych przeciwników?
Nie, nie śledziłem zmian kadrowych. Każdy zespół szuka w tym okienku uzupełnień czy wręcz wzmocnień składu. Po pierwszej kolejce już będzie można częściowo zobaczyć, dzięki serwerowi PZPN, w jakiej formie znajdują się poszczególne drużyny i czy ich transfery przyniosły pożytek. Wszystko tak naprawdę okaże się jednak dopiero po rozegraniu kilku kolejek, a na razie możemy tylko gdybać.

Mówi Pan, że nie lubi wracać do historii, ale jednak chciałbym zapytać o różnice w pracy z np. rezerwami Górnika Zabrze a tę z Unią?
Praca jest o podobnym charakterze, próba przeniesienia swojej filozofii gry na zespół jest podobna. W Unii też jest sporo młodych zawodników, może nie aż tyle jak w rezerwach Górnika, ale tutaj mają się od kogo uczyć, w Górniku była taka okazja tylko podczas ligowego meczu, kiedy to zasilali nas zawodnicy z pierwszego zespołu. W Unii młodzi zawodnicy mogą się przyglądać zachowaniom na treningu Darka Pawlusińskiego, Kamil Kosteckiego, Piotrka Szymiczka czy Kamil Kuczoka i to działa zdecydowanie na plus Unii. Zresztą zmiany jakie następowały w składzie przed każdym meczem rezerw Górnika też nie pomagały w nauce młodym piłkarzom, tutaj ta kadra jest bardziej stabilna, co jest o wiele korzystniejsze mając na uwadze rozwój umiejętności.

Wróćmy do tego co nas czeka jutro, z pewnością ma Pan już wizję składu na mecz w Polkowicach, czy według Pana będzie to optymalne ustawienie, a może szykuje trener jakieś niespodzianki?
Nie, nie będziemy eksperymentować. Mam nadzieję, że to co było wypracowane w styczniu czy lutym, jutro moi chłopcy pokażą na boisku. Ci co wyjdą na murawę w podstawowym składzie będą się starali nie zawieść mojego zaufania i potwierdzą to, że to miejsce im się należało, a ci co pojawią się na boisku z ławki rezerwowych pokażą sportową złość i swoją postawą przyprawią mnie o ból głowy, przy ustalaniu składu na kolejne spotkanie. I tego bym sobie życzył.

Na koniec jeszcze pytanie o Kamila Kosteckiego, którego transfer do Unii katowicki Sport uznał jako jeden z pięciu najgłośniejszych transferów tej zimy w naszej grupie III ligi. Jaką rolę przewidział Pan dla tego doświadczonego piłkarza?
Kamil jest traktowany tak samo jak każdy inny zawodnik tej drużyny. Jeśli wyjdzie na boisko od pierwszej minuty, to musi udowodnić, że na to zasłużył, a jeżeli przyjdzie mu pojawić się na murawie już w trakcie spotkania, to tak samo musi „zawalczyć” o to by w następnym meczu to ktoś inny usiadł na ławce. Zdrowa rywalizacja o miejsce w podstawowej jedenastce jest podstawą dobrej atmosfery w zespole i tak jak już powiedziałem wcześniej, każdy jest tej drużynie potrzebny.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy miłego powrotu z dalekiej wyprawy do Polkowic.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.